Donald Tusk przyznał nareszcie, że sam nie jest państwowcem, który [w] sposób absolutnie neutralny dba[li] o kondycję polskiej złotówki, a nie o podupadającą renomę
O spotkanie Gilowskiej z Kaczyńskim pytany był w piątek premier. - Patrząc ze strony formalnej i dobrych obyczajów, jest rzeczą co najmniej dwuznaczną, że partia opozycyjna uważa, że jej frontmanem, frontmenką - w sporze pomiędzy partiami, jest osoba, która powinna reprezentować radykalnie neutralne ciało, radykalnie neutralną instytucję, jaką powinna być Rada Polityki Pieniężnej - powiedział Tusk.
Jak podkreślił, takie zaangażowanie w kampanie członka RPP jest niezgodne z jego wyobrażeniem o tym, jak powinni zachowywać się tzw. państwowcy. - Wybiera się do Rady ludzi po to, aby w sposób absolutnie neutralny dbali o kondycję polskiej złotówki, a nie o podupadającą renomę, reputację czy kondycję jakiejkolwiek partii politycznej. Mamy chyba po raz pierwszy z czymś takim do czynienia, ale to wystawia nie najlepsze świadectwo naszym oponentom - ocenił szef rządu.
To ważna deklaracja polskiego premiera. Wiekszość republikanów już dawno zauważyła, iż obecny rząd dba głównie o swój wizerunek a nie o sprawy Polaków. Przy okazji zaatakował RPP, co może się nawet odbić na kursie naszej waluty. Jednak nie spodziewam się by miało to dla niego jakiekolwiek znaczenie.


Komentarze
Pokaż komentarze