Coś się dzieje na lewackim skrzydle polskiej polityki. Oto zagorzały niszczyciel Kaczyńskiego i Polski unitarnej Kazimierz Kutz skrytykował PO. Właściwie powiedział, to co wiemy od dawna ale zamieszczam ten tekst bo pewnie za chwilę zniknie z elektronicznych mediów a pan Kazimierz chciałby pewnie by i zwolennicy Platformy z nim się zapoznali...
Jeśli posłowie nie zrozumieją, że mają służyćobywatelom, a nie partiom, to trzeba będzie to wszystko rozpieprzyć - uważa poseł niezrzeszony Kazimierz Kutz w wywiadzie dla "Wprost".
Byłyreżyser wspominając swoją karierę parlamentarną, którą rozpoczynał w Platformie Obywatelskiej, mówi "szybko się rozczarowałem". Kutz opisuje również pracę nad ustawą budżetową i porównuje ją do jarmarku, "na którym każdy poseł próbuje pokazać, jak walczy o swój region". Lokalni posłowie wnoszą poprawki, które "partyjna góra równiutko przycina". -
To taka niewiele wnosząca w realia obywateli zabawa posłów w demokrację - uważa.
W 2007 r. został posłem z list PO. Kutz opisuje także jakim zdziwieniem było dla niego posiedzenie klubu. Zamiast debat i ideologicznych sporów, kończyło się na "urzędniczym rozliczaniu i delegowaniu, co kto ma załatwić w imieniu partii". Dodatkowo za każde złamanie dyscypliny partyjnej grozi kara. - Miła panienka z biura klubowego wręczyła mi pismo, a w nim rachunek - wspomina. Chcąc być uczciwym wobec swoich wyborców, zgłosił 17 poprawek wbrew partyjnej dyscyplinie. Każda miała go kosztować tysiąc złotych. Nie zapłacił dzięki pomocy Jerzego Federowicza, który pobiegł zrachunkiemdo Zbigniewa Chlebowskiego.
Coś się tam kotłuje albo Kutz zwariował przed wyborami...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)