Kiedyś, kiedyś, jak kolej była prawdziwa i nie oszczędzano na niej na bezpieczeństwie, pierwszym wagonem za lokomotywą był "wagon osłonowy". Oczywiście nie we wszystkich pociągach ale tych szybkich, dalekobieżnych, pośpiesznych, expresach. Był to zwykle wagon "towarowy" w którym przewożono drobne przesyłki. Dopiero za nim były podczepione wagony osobowe, w których wieziono pasażerów. Taki wagon miał - w zależności od typu około 15-20 metrów długości. Ten wagon pełnił funkcię "osłonową" w przypadku zderzenia.
Wyobraźmy sobie, że zderzają się dwie lokomotywy z takimi wagonami za nimi. Każda lomomotywa ma około 20 metrów czyli mamy około 60-80 metrów strefy zgniotu.....
No, ale kiedyś to nad bezpieczeństwem na kolei zastanawiano się poważnie a nie grała tu roli wyłącznie ekonomia...
Słyszę teraz w mediach, że podróżni boją się jechać w pierwszym wagonie - i ja to rozumiem!


Komentarze
Pokaż komentarze (6)