Nie mam zamiaru rozpisywać się o śp. Madzi. Nie o nią tu chodzi.
W wp.pl czytamy (fragmenty)
Pod katowicką prokuraturę ojciec Madzi (†6 mies.) zajechał samochodem z firmy Rutkowskiego kilka minut po godz. 9.00. Towarzyszył mu ojczym Sławomir Cieślik. Śledczy nie chcieli ujawnić, z jakich powodów go wezwali.
[...]
– Bartłomiej miał dostarczyć swój telefon komórkowy. Prokuratorzy chcieli uzyskać treści na nim zawarte. Chcieli je po prostu skopiować. Jedną z informacji, które pozyskali, to właśnie to zdjęcie, które zostało wykonane przed śmiercią Madzi, w domu rodziców Bartka – mówi Krzysztof Rutkowski.
----------------------
To znaczy, ze przez kilka miesięcy prokuratura nie wpadła na pomysł, by zajrzeć do telefonu p. Bartka?
- W takim razie doskonale rozumiem, ze nie potrafią odczytać czarnych skrzynek, czy telefonów: danych, bilingów, poległych, w katastrofie smoleńskiej.
Po prostu NIE POTRAFIĄ, więc nie zarzucajcie im złej woli. Traktujcie bardziej jak dzieci. Z wyrozumiałością...
Im należną.....
Tak to się dzieje w państwie zarządzanym przez marionetkowy rząd Donalda Tuska...


Komentarze
Pokaż komentarze