Czemu TVP nie robi castingów na stanowiska prezenterów wiadomości czy telewizji śniadaniowej? Głupio pytam...Wiem..
Robi przecież różne programy typu "Mam talent" czy "Jeden z dziesięciu" a nawet bitwy na głosy albo inne tego typu, gdzie normalni ludzie mogą się zaprezentować i pokazać, że są świetni. Jest masa takich osób w naszym kraju. Dobrej aparycji czy świetnego języka nie dziedziczy się genetycznie...Teoretycznie.
W TVP dziedziczy się to genetycznie, nawet po mężu.
Oglądam, siłą rzeczy przy porannej kawie, te różne Marzeny Rogalskie czy, już lepiej, Alicje Reslich Modlińskie. Jednak by zaistnieć w TVP trzeba mieć "te geny". Chromosomy posłuszeństwa, źle pojętej poprawności a szczególnie cechę "samocenzury". Jednym zdaniem: umiejętność mówienia o sprawach mało istotnych, interesujących ogół na tyle, by tam coś brzęczało w szklanym okienku, tak by gawiedź nie musiała się zbyt głęboko zastanawiać nad treścią przekazu, bo jeszcze spóźni się do pracy i na emerytury politykom nie zarobi...
I właśnie dlatego kierownictwu TVP zależy na tym, by zatrudnić żonę Tomasza Lisa. Oni Tomasza Lisa już mają. Trzymają go centralnie za jądra - za to co wyprawiał w swoich programach zawsze można na nim psy powiesić. Teraż mają łatwiej - żona (nie wiem która, bo nie śledzę życia osobistego tego arcycelebryty) też nie podskoczy i przekaz będzie właściwy. Zawsze. Nawet nie trzeba jej nic tłumaczyć. Ona JUŻ wie, JAKI MA BYĆ ten przekaz. Sama się postara. A, że za to zapłacą abonenci tej brukowej telewizji to przecież nie ma kompletnie żadnego znaczenia.
Przecież to nie oni, pracodawcy Lisów, za jej kontrakt zapłacą ale Wy!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)