Z informacji, jakie znamy wynika, że
1. telefon Prezydenta mial "znamiona zdalnej ingerencji"
2. pięć minut po katastrofie "nastąpiło logowanie do poczty głosowej telefonu Prezydenta".
3. Wiemy, że w samolocie znajdowała się stacja BTS.
Moim zdaniem nie było logowania z telefonu prezydenta ale z klonu karty SIM prezydenta.
Karty SIM można dosyć łatwo klonować. Poradzi sobie z tym licealista - informatyk. Sęk w tym, że w danym momencie może działać w sieci tylko jedna karta SIM. Dopóki oryginalna karta Prezydenta była zalogowana w systemie klon nie mógł działać (nie mogł się zalogować) W momencie gdy ustało zasilanie samolotowego BTS służby specjalne Rosji wykorzystały klon karty, zalogowały się i odczytały pocztę głosową. Nie musieli się wcale logować w Smoleńsku. Mogli to zrobić gdziekolwiek na świecie.
Rodzi to pewne konsekwencje: musieli wiedzieć, że samolotowy BTS przestanie działać i musieli zalogować się jak najszybciej bo nie mieli pewności, że oryginalny telefon (jeśli przetrwa) po chwili od katastrofy nie przeloguje się do innego BTS. Mieli kilka minut. Ja, Na ich miescu wylaczylbym jeszcze stacjonarne BTSy w odległosci do 40 km od katastrofy by zupełnie wykluczyć możliwość zalogowania się oryginału. Być może właśnie dlatego ta linia wysokiego napięcia musiała przestać działać?
A po co była ta "ingerencja" do oryginalu?
A chociazby po to by posłuchać o czym mówią na pokładzie.
Nie wiedzieliście, że tak można?
Teorię można łatwo obalić. Wystarczy potwierdzenie, że logowanie nastąpiło do BTSa pod Smoleńskiem. Jeśli nastąpiło gdziekolwiek indziej na świecie - będzie to dowód na zamach.
Wtedy napiszę kolejną notkę i zacznę ją tak: szach i mat....


Komentarze
Pokaż komentarze (15)