Na pewnej wyspie w Europie dzikusy wybrały sobie wodza. Zwał się BubeK. Właściwie to tubylcy sami sobie go nie wybierali, najpierw wskazał im BubeKa czarownik wioskowy. Zwał się Tuk.
Tuk miał wielką władzę nad ludźmi. Roztaczał przed nimi wizje, że Zielona Wyspa, na której mieszkali, jest tą najpiękniejszą na całym znanym świecie. Że wszędzie bieda a tylko w Poliji jest najlepiej i wszyscy będą szczęśliwi, gdy tylko BubeKa i Tuka zostawią przy władzy i wioska im uwierzyła. Nie wszyscy jednak. Większość - lecz to im wystarczyło by Bubek objął swój tron. A czarownik Tuk dalej dzierżył rząd dusz żywych i umarłych. Obiecywał tubylcom od lat, że deszcz złoty spadnie i nawodni pola a dzika zwierzyna będzie sama wpadała w sidła i oni czierpliwie czekali ale ci co nie chcieli BubeKa na tronie mówili: on kłamie. Czarownik i BubeK kłamią. Deszcz nie pada, nasze stada nie mają co pić a nasze dzieci nie mają co jeść. Wtedy Wódz plemienia i czarownik Tuk posłali do wiosek Głosicieli Prawa Kopake i Borusa . Ci powiedzieli: nie będziecie kłamać i zakażemy wam mówić, że nie macie co jeść a wasze stada nie mają trawy. Deszcz obiecany przez Tuka spadnie czy tego chcecie czy nie. Musicie jeszcze cierpliwie czekać. I tak, ci co nie chcieli BubeKa czekali lat siedem. Czasami spotykali się pod lasem przy ognisku i cicho wspominali poprzedniego Wodza, który nagle znikł w lesie, podobno przebity brzozą i na cześć jego palili smolne szczapy ale i tego im BubeK i Tuk i Głosiciele Prawa Kopaka i Borus zakazali. Nie pozwolili im się spotykać i o tym nawet wspominać.
Każdy co o tym mówił. I wszyscy co zostali przebici brzozą mieli być już na zawsze zapomniani. Nazwani byli przez tych, którzy wierzyli Tukowi Wrogami Plemienia i Uzurpatorami i Niszczycielamii Poliji.
Za to że palili szczapy i chcieli prawdy o brzozie, która tych wszystkich zabiła...
I nikt z nich nie wiedział dlaczego nie wolno im mówić i palić tych szczap na cześć zaginionych...


Komentarze
Pokaż komentarze