To jest tak, że my, alkoholicy, jak myślę, w ogóle osoby uzależnione, mamy ogromną trudność z lękiem przed odrzuceniem. Ja, żeby zaś tego nie czuć, rzuciłem się w wir miłostek, związków na kilka dni, przygodnego seksu. Czy to było dla mnie dobre, to oczywiście osobna historia, tym niemniej, znam wiele podobnych opowieści. Inna sprawa to, że jakkolwiek ten lęk się objawiał i jakkolwiek alkoholicy próbowali mu zapobiec, kończyło się tak samo.
Piciem.
Bałem się angażować, bałem się kochać, bałem się, że kolejna wielka miłość kopnie mnie w tyłek, znów mnie nie potrzebując. A jednak, spotkałem moją cudowną Żonę. Nie wiedziałem, co we mnie widzi, pytałem ją o to wielokrotnie. Fajnego i bardzo inteligentnego faceta, odpowiadała mi zwykle, dodając, że jestem przystojny. Powoli, krok za krokiem, zauważałem, że może mieć rację. A potem zaczęło się dziać. I, gdy przestałem pić, okazało się, że pomiędzy mną a moim poczuciem wartości stał tylko alkohol. A poczucie wartości własnej to właśnie był most to tego, żebym zaczął kochać siebie. A potem, na nowo zaczął kochać wszystkich dookoła. Od Żony i Synów zaczynając.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze