Moja Mama, świętej pamięci, powiadała, że życie jest niezdrowe, kto żyje, przecież umiera. I rzeczywiście, zmarła dość młodo.
I fakt faktem, że rzeczywiście, pewne jest tylko to że się umrze. Dlatego ja patrzę przede wszystkim na to, żeby do tej śmierci dożyć. I żyć tak, żeby nie żałować.
Dlatego wyhamowałem z pracą. Pracuję w korporacji, straty tu nie będzie, więc nie przejmuję się jakoś bardzo wartością swojej pracy. Nie znaczy to oczywiście, że ją olewam. Znaczy tyle, że zwykle siedziałem w niej po dziesięć i więcej godzin. Miałem też takie podejście, że skoro mi firma płaci, to nie powinna wyjść słabo. I to ja mam być odpowiedzialny za tę reputację?
Dlatego też przeżywam, ile się da przeżywam. Różnych rzeczy, różnych doświadczeń, różnych potraw. Czegoś nowego. Eksperymentuję, sprawdzam, oglądam, zwiedzam.
To ważne. Jakość życia. Po śmierci nie wiem.


Komentarze
Pokaż komentarze