Jestem odpowiedzialny. Całe pijane życie unikałem odpowiedzialności, zapijając to, co mnie boli. Co mi nie pasuje. Co wydaje mi się być trudnym, albo po prostu wychodzi poza moją strefę komfortu. Wystarczyło, tak naprawdę, żeby było choć trochę nieprzyjemne.
Nie uznaję mojego picia za okoliczność łagodzącą. Co źle zrobiłem po pijanemu, zrobiłem i nie poradzę. Teraz jedyne, co mogę zrobić, to tylko zadośćuczynić za to, co zrobiłem źle. Jeśli kogoś zraniłem, jeśli ktoś przez mnie cierpiał - to było. Nie cofnę czasu. Bardzo chciałbym cofnąć czas, ale to niemożliwe.
I nie tłumaczę się, że byłem pijany. Tłumaczę sobie, że teraz jestem trzeźwy i nie robię takich rzeczy.
Co w żaden sposób nie jest pocieszające dla wszystkich, którym się oberwało tak czy inaczej.
Wszyscy tak robią - powiadają nasi Synowie. To też nie jest pocieszające.



Komentarze
Pokaż komentarze