Włodzimierz Klonowski Włodzimierz Klonowski
329
BLOG

Arizoński ‘eastern’

Włodzimierz Klonowski Włodzimierz Klonowski Polityka Obserwuj notkę 5

   Właśnie przygotowywałem się do wyjazdu na konferencję naukową w Tucson, Arizona, kiedy wydarzyła się katastrofa w Smoleńsku. Przed wylotem zdążyłem jeszcze pójść pod Pałac Prezydencki i obserwując gęstniejący z godziny na godzinę tłum zjednoczony w obliczu tej straszliwej narodowej tragedii zadumać nad meandrami historii Polski. Bilet miałem najtańszy z możliwych, a więć niewymienny i bezzwrotny, musiałem więc lecieć. Jak zwykle na lotnisku F.Chopina kupiłem dla kolegów-organizatorów konferencji butelkę żubrówki w ‘myśliwskim’ skórzanym futerale.

   Po katastrofie prezydenckiego samolotu w lecącym do Chicago samolocie LOTu wszyscy pasażerowie czuli się jakby trochę nieswojo. Coraz to dobiegały głosy w rodzaju: „...jeśli nie rozleciał się w powietrzu, to czemu szczątki rozsypane są na tak wielkim obszarze?”. Na lotnisku O’Hare musiałem przejechać kolejką z terminalu międzynarodowego do terminalu krajowego i ponownie przejść kontrolę bagażu podręcznego. Kontroler o polskich korzeniach widząca na bilecie, że lecę z Warszawy złożył mi kondolencje z powodu polskiej tragedii narodowej. Lecz pomimo wyrazów współczucia, razem ze swoją szefową, też zresztą rozumiejąca po polsku, odebrali mi żubrówkę, chociaż w ‘duty-free’ na Okęciu została zapakowana w przezroczysty zapieczętowany worek plastikowy.

   W hotelu w Tucson recepcjoniści i osoby przypadkowo spotkane przy recepcji, zupełnie mi nie znane, widząc że jestem Polakiem mówili: „A, pan z Polski. Nasze kondolencje… To naprawdę straszne…” Oczywiście na konferencji, gdzie było to bardziej oczywiste, bo na przywieszka ‘zdradzała’ że jestem z Polski, podobne kondolencje złożyło mi wielu kolegów-naukowców. Okazało się bowiem, że na tej konferencji, poświęconej świadomośći (Toward a Science of Consciousness),byłem jedynym Polakiem.

W środę 14 kwietnia rano przy hotelowym śniadaniu przeglądałem gazetę USA Today.I nagle widzę dużą notatkę: ‘Device spurs questions in Polish crash’.Okazało się, że prezydencki samolot był wyposażony w najnowsze urządzenia bezpieczeństwa, ostrzegające pilota kiedy maszyna znajdzie się zbyt nisko nad powierzchnią ziemi. Urządzenie zwane TAWS (Terrain Awareness and Warning System) zostało wyprodukowane w …Tucson, Arizona, przez firmę Universal Avionics System. Od roku 2005 urządzenia TAWS stanowią obowiązkowe wyposażenie samolotów komercyjnych, przynajmniej w USA.

   Zamiast iść na wykłady konferencyjne szybko sprawdziłem w Internecie adres Universal Avionics. Okazało się, że jak na amerykańskie odległości firma znajduje się bardzo blisko hotelu, tylko ok. 25 kilometrów. Recepcja zamówiła mi taksówkę i pojechałem do tej firmy. Przedstawiłem się – jestem polskim naukowcem, uczestniczącym w odbywającej się właśnie w Tucson konferencji. Przyjęty zostałem bardzo miło, ale odmówiono wszelkich komentarzy ze względu na trwające śledztwo w sprawie. Miła pani z ‘public relations’ powiedziała jedynie, że firma produkuje urządzenia TAWS od kilkunastu lat i dotychczas nie zadarzyło się jeszcze, żeby urządzenia takie zawiodło.

   I rzeczywiście. Kiedy poznaliśmy nagrania ‘czarnych skrzynek’ okazało się, że urządzenie TAWS wyraźnie sygnalizowało: ‘PULL UP,  PULL UP’. Co więcej, Kapitan podjął decyzję „Odchodzimy!”. Dlaczego nie udało im się odejść?! Oto jest pytanie!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka