Zabawne jest to, jak szybko odgina się właściwa ścieżka myślenia o sprawie Krzyża przed Pałacem Prezydenckim. "Wojna" o Krzyż nie jest przecież w żadnym momencie walką religijną, ani też walką o neutralność światopoglądową naszego Państwa zagwarantowaną w Konstytucji (w tym miejscu zresztą należy uznać, że nie mieszanie się do tej "wojny" Kościoła jest całkowicie słuszne).
To jest wyłącznie walka o pamięć o tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej, ze szczególnym uwzględnieniem postaci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Krzyż przed Pałacem został spontanicznie postawiony jako znak tej pamięci - tuż po katastrofie, kiedy na to miejsce pielgrzymowali ludzie z całego kraju, żeby oddać hołd pierwszej parze - i w sposób symboliczny - pozostałym ofiarom tej tragedii. Wówczas nie przeszkadzał. Czemu przeszkadza teraz?
Odpowiedź w zasadzie jest jedna- ponieważ staje się symbolem niewygodnej pamięci o niezałatwionej sprawie. Lub też - o sprawie spartaczonej w każdym aspekcie. Począwszy od podzielenia obchodow katyńskich na dwie niezależne uroczystości, poprzez organizację wyjazdu, aż do skandalicznego popisu niemocy polskich służb i administracji rządowej w sprawie wyjaśniania przyczyn katastrofy. Krzyż przed Pałacem pokazuje, że ta sprawa wciąż jest niezamknięta i przypomina zarówno o nieudolności naszego rządu jak i fasadowości Państwa.
Z drugiej strony - jest doskonałym, niezwykle widocznym punktem kontaktowym dla wszystkich, którzy uważają, że w tej sprawie nasze Państwo powinno zrobić znacznie, znacznie więcej, niż robi (lub raczej mówi, że robi) teraz. Innymi słowy - punktem kontaktowym dla ludzi opozycji. Ten punkt należy zlikwidować. Należy 'rozbić' gromadzących się ludzi, należy im te spotkania uniemożliwić, żeby trudno im bylo się 'na nowo policzyć' i zobaczyć, jaką tak naprawdę stanowią siłę.
Krzyż, jak zwykle w polskiej tradycji, jest tylko symbolem - oderwanym poniekąd od swojej religijnej funkcji.
Dlatego śmieszyć może, jak wiele osób uważa serio całą tą operację za jakiś element walki światopoglądowej. Ten element tu nie występuje, natomiast jest używany - z cynizmem - przez różne opcje polityczne (ze szczególnym uwzględnieniem SLD) do rozgrywania swoich gier. Chodzi niestety wyłącznie o dokopanie wyborcom sympatyzującym z PiSem oraz po raz kolejny wskazanie religii katolickiej oraz związanego z nią naturalnego patriotyzmu jako "zaściankowego" i "moherowego", czyli będącego elementem "obciachu" z którym nie powinni sympatyzować "młodzi, wykształceni, z wielkich miast". To kolejna odsłona dzielenia społeczeństwa - ze szczególnym uwzględnieniem grupy najmłodszych wyborców, w której po samej katastrofie niebezpiecznie wzrosło poparcie dla Jarosława Kaczyńskiego oraz PiSu. O nich tutaj idzie walka, ponieważ to jest grupa perspektywiczna - to są głosy na lata. I w ramach tej walki próbuje się zastosować prymitywne przeniesienie Lech Kaczyński = katol, moher, fanatyk religijny, etc - bo jest to najprostsze i najskuteczniejsze oraz - co więcej - z pewnością zadziała właśnie na młodych. Po raz kolejny próbuje się doprawić nieżyjącemu i niemogącemu się bronić człowiekowi gębę, która nie ma nic wspólnego z jego rzeczywistymi poglądami czy intencjami.
Grupa najmłodszych wyborców (czyli ludzi mimo wszystko po 18 roku życia) jest również najbardziej podatna na tego typu operacje - pozornie "anarchistyczne" i "rewolucyjne". To są pokolenia, ktore jeszcze niewiele lub też nic istotnego w swoim życiu nie miały szansy zrobić i tego typu walka oraz przynależność do grupy - bez względu na sam cel - nadaje sens ich drodze do "samodzielnego" określenia się światopoglądowo. Sami nie mają pojęcia, jak bardzo są manipulowani.
Chciałbym zaapelować, żebyśmy pisząc na ten temat akcentowali, o co właściwie tu chodzi i że jest to - przede wszystkim - rozgrywka dotycząca symbolu upamiętniającego katastrofę smoleńską oraz zmarłego Prezydenta, ponieważ powtarzające się zewsząd tytuły ze słowami "wojna o krzyż" lub też "walka o krzyż" działają na zasadzie słów kluczy - i jedynie wzmacniają wrażenie, że faktycznie chodzi tutaj o jakieś elementy rozgrywki światopoglądowej.
Na zakończenie - słowo na temat SLD i ich postawy w sprawie symboli religijnych i religii jako takiej. Jolanta Szymanek-Deresz została pochowana na Powązkach, Izabela Jaruga-Nowacka również. Jerzy Szmajdziński na cmentarzu w Wilanowie. Wszytkie pogrzeby były poprzedzone mszą św. Czy na pewno SLD uważa, że dla upamiętnienia tych osób Krzyż to niewłaściwy symbol?
http://www.youtube.com/watch?v=8aqlWLHlbjM&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=T1U0xtCauuE&feature=related


Komentarze
Pokaż komentarze (3)