130 obserwujących
435 notek
1459k odsłon
  1268   0

Genialny Strateg, Wybitny Rozgrywający (albo na odwrót)

Czy Państwo to zauważyli?* Od pewnego czasu nie ma w polskiej polityce takich głupstw, takich karamboli i takich zawstydzających wydarzeń, które prędzej czy później (ale raczej wcześniej niż później) nie uzyskałyby w oczach „analityków politycznych” misternej a skomplikowanej interpretacji, której konkluzją byłaby teza o geniuszu strategicznym Jarosława Kaczyńskiego. Najgorsze wpadki, najbardziej oczywiste pomyłki i najbardziej żenujące nominacje zbiegają się w tych interpretacjach w punkcie, jakim jest mózg Premiera, a ich – z osobna wzięte – minusy uzyskują w tym niezwykłym miejscu (czyli w umyśle lidera PiS) nagle wartość dodatnią i stają się kolejnym dowodem na to, jakim to znakomitym „rozgrywającym” jest Jarosław Kaczyński!

To samo dotyczy wydarzeń ostatnich dni. Sekwencja wydarzeń, z których każde z osobna wydaje się być ambarasem i powodem do wstydu dla elity władzy: marginalizacja dobrego szefa Komisji Zagranicznej Sejmu; paskudne i obraźliwe wypowiedzi władcy katolickiej stacji radiowej, kultywowanej jako ukochane forum medialne przez cały rząd z Premierem na czele; zdymisjonowanie wicepremiera, wprowadzonego jeszcze niedawno z radością na najwyższe salony polityczne, a teraz podejrzewanego o machlojki itp. itd. – cała ta parada odrażających ludzi, niepoważnych uczynków, fundamentalnych pomyłek personalnych i politycznych – to wszystko nagle przedstawione jest jako część wielkiej całości, genialnie przemyślanej i przeprowadzonej przez Pana Premiera. Jako dowód żelaznej Logiki, której najgenialniejszym Piastunem, Wyrazicielem i (być może) Ojcem jest właśnie Jarosław Kaczyński.

W pewnym przedwczorajszym wpisie w tym Salonie, jeszcze dłuższy szereg zdarzeń, w którym występują, w różnych konfiguracjach, także postaci posła Kurskiego i Bielana, tygodnik Wprost, ojciec Rydzyk i oczywiście Andrzej Lepper, przedstawione są jako część wielkiej a misternej kalkulacji, powstałej w umyśle Jarosława Kaczyńskiego. Im głupiej jakiś epizod wygląda, tym większy to dowód na geniusz Premiera, im mierniejsze inne postaci dobrane sobie przez niego do współpracy, tym jaśniej na ich tle lśni postać Stratega; im większe wrażenie ogólnego ośmieszenia – tym przemyślniejsza okazuje się być zagrywka Lidera. Coś, co gdzie indziej i kiedy indziej byłoby powodem do wstydu, teraz staje się źródłem dumy, bo świadczyć ma o niezwykłym geniuszu naszego Premiera.

Zresztą ostatnie zawirowania polityczne mają dowodzić nie tylko niezwykłej inteligencji ale także potężnej odwagi Wodza. Paweł Lisicki we wczorajszej Rzeczpospolitej upaja się naszym herosem: „Jako pierwszy zajmuje miejsce na polu walki i wyznacza główny temat debaty publicznej. Ryzykuje przegraną. Ale w takich sytuacjach warto pamiętać, że szczęście sprzyja odważnym” - śpiewa sławę Wodza szef Rzepy. (Grają surmy, słychać brawa, wszyscy wstają).

Dzielny i mądry; genialne i nieznające lęku ukochane Dziecko Fortuny… Otóż ja mogę nawet zrozumieć moich Kolegów, którzy usiłują ubrać naszych „aktorów Sceny Politycznej” w kostiumy jakichś wielkich, szekspirowskich bohaterów, między którymi Jarosław Kaczyński jawi się jako Król Lear (tyle że na razie wyłącznie z pierwszego aktu i bez córeczek). Bo kto ma przyjemność analizować Scenę Polityczną, gdyby (podkreślam: GDYBY!) była ona zaludniona przez patałachów, oszustów i kombinatorów? To tak, jak gdyby ambitny sprawozdawca sportowy musiał na okrągło relacjonować w stylu: „O, nasz napastnik potknął się o własną nogę, pomocnik paskudnie sfaulował przeciwnika w akcji bez piłki, środkowy obrońca wbił właśnie samobója, a nasz bramkarz przepuścił gola z piłki wybitej przez bramkarza gości”. Dowartościowując naszych polityków, publicyści dowartościowują samych siebie.

Gotów jestem im we wszystko uwierzyć: to co widzimy w polskiej polityce jest tylko refleksem misternego planu, perfekcyjnie realizowanego przez Jarosława Kaczyńskiego: cieniem na ścianach jaskini, w środku której siedzi przed olbrzymią mapą sztabową Premier. Jednak zanim taką interpretację geniuszu strategicznego naszego Wielkiego Rozgrywającego przyjmę szczerze i bez zastrzeżeń, mam jedno tylko pytanie do moich Kolegów – Wybitnych Analityków Polskiej Sceny Politycznej. Pytanie to brzmi: „Co musiałby jeszcze zrobić Jarosław Kaczyński byście, Drodzy i Szanowni Koledzy, uznali że popełnił błąd?” Innymi słowy – jaką wpadkę uznacie za naprawdę fatalną, a nie za przejaw geniuszu politycznego; jaką awanturę za głupią, a nie przebiegle makiaweliczną; jaki wyczyn za kompromitujący a nie nobilitujący; jaką kombinację za głupotę, a nie krok szachisty, przewidującego na kilka ruchów naprzód? Dajcie jeden, dwa, trzy całkowicie wyimaginowane przykłady wydarzeń, których nie zaliczycie na poczet rozumu politycznego Jarosława Kaczyńskiego?

Pytam Was nie tylko dlatego, by przekonać się o wiarygodności Waszych zapewnień o geniuszu strategicznym J.K. Pytam Was także, gdyż naprawdę ciekawią mnie Wasze scenariusze możliwych karamboli politycznych w okresie od teraz do najbliższych wyborów. Bo jestem dziwnie przekonany, że nie jesteście w stanie wymyślić czegoś tak absurdalnego, szokującego i ambarasującego, by już niedługo to wszystko się nie ziściło pod rządami naszej obecnej elity władzy. I ja Wam wtedy (bez satysfakcji) o tym przypomnę. 

 

* PRZYPIS: Eumenes zauważył: polecam jego doskonały niedawny wpis pt. „Ćwiczenia z geniuszu” na ten właśnie temat. Również Łukasz Warzecha (por. „Czy ktoś jeszcze widzi las?”) też chyba to widzi.

Lubię to! Skomentuj132 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale