We wczorajszych "Wiadomościach" podano informację, że w różnych miastach Polski powstają publiczne szopki bożonarodzeniowe. I we Wrocławiu było tak przez pięć lat. Na Rynku stała żywa szopka stawiana przez pasjonatów i wolontariuszy. Jednak komuś się to widać nie podobało. Teraz obok choinki, gdzie stała szopka są komercyjne kramy. Czegóż tam nie ma? No, właśnie, ducha Bożego Narodzenia tam już nie ma. Za to leje się wino i interes się kręci.
Czy była to tylko bezmyślna decyzja urzędnicza, czy też stało się to za wiedzą Prezydenta Miasta i Zarządu? Chciałbym wierzyć, że to tylko jednorazowy wybryk i nieporozumienie? A może w przyszłej Stolicy Kultury Europejskiej niepolitycznie jest stawiać chrześcijańskie symbole w centrum miasta?


Komentarze
Pokaż komentarze