Dzisiaj rozpoczyna się we Wrocławiu XIII Międzynarodowy Festiwal Filmowy T-Mobile Era Nowe Horyzonty. Rozpocznie go film o lesbijkach a zakończy obraz o homosekualiźmie, z księdzem w roli głównej.
Jak zwykłych zjadaczy chleba w oświeconą masę przerobić? Recepta jest prosta. Trzeba sączyć jad dość długo, aż zamknie się usta tym, co niepewni swego zdania. Niech w końcu zrozumieją, że to co przez wieki mieli za wstydliwe i nienormalne, co do lat 90-ych XX wieku było zboczeniem, teraz jest jak najbardziej zwykłe i oczywiste. Mało tego wszyscy, którzy sądzą inaczej to ludzie niepostępowi, nienowocześni i dziwni jacyś. Najpewniej to mniejszość katolicka.
Kiedy zobaczyłem zapowiedź kolejnego festiwalu Era Nowe Horyzonty, z zaciekawieniem zacząłem czytać, jaki repertuar będzie prezentowany. Na imponującej liście 352 filmów roi się od rzeczy niezwykłych. Po prostu uczta dla kinomana. Fakt, że przegląd ma otworzyć film o miłości lesbijskiej „Życie Adeli”, nagrodzony w Cannes nieco mnie zdziwił. No, ale pomyślałem sobie, przecież nie Polacy go nagrodzili. Ale dzisiaj moją naiwność rozwiał pan Roman Gutek, animator festiwalu. Oto zapowiedział jaki będzie finał pokazów. Zakończy go mianowicie film pani Szumowskiej „W imię…”. Którego treścią, jak się go reklamuje, jest zakazana miłość. Tym razem homoseksualna. I żeby było ciekawie bohaterem jest ksiądz. Skandaliczny jest plakat, na którym widać dwie zbliżone dłonie, a na jednej z nich różaniec.
A wracając do pana Gutka. W radiowej Trójce komentując otwierający festiwal film powiedział:
-Dziwię się kontrowersjom wokół tego filmu, bo kino zrobiło już 10 kroków do przodu.
A ja dziwię się szefowi festiwalu, że takie głupstwa pali. Choćby i sto kroków to kino zrobiło, to nie wmówi mi, że teraz mam zmieniać poglądy i wierzyć tym, którzy głoszą nowe teorie. W Polsce przeszkodą, by te wynurzenia piewców nowej wiary wzięły górę, jest Kościół katolicki. Stąd tak zmasowane ataki na biskupów, na księży i katolików. Oczy przecieram, gdzie ja żyję? Czy jestem jakąś mniejszością, skansenem, który ma wstydzić się swojej wiary? Mam udawać, że nic złego się nie dzieje, kiedy publicznie deprawuje się naród, a przede wszystkim młode pokolenia. Nic z tych rzeczy. Panie Gutek, myślę że jeszcze nie raz Pan się zdziwisz. Wierzę w mądrość Polaków, że nie dadzą się takim jak Pan omamić i zwariować.
Ale by przywrócić właściwą miarę sprawy dodam, że ten festiwal i jego ideologia już tak otwarcie, na wstępie zaprezentowana przez jego szefa, nie jest żadnym wyjątkiem. Nie tylko partia POstępu chce związków partnerskich. W mediach publicznych, a celuje w tym, tzw. telewizja śniadaniowa (wrażliwym odradzam, bo można stracić apetyt), za każdym razem gdy ten kanał trafię, bohaterem jest albo homoseksualista, albo lesbijki. To nie przypadek. To zdecydowana akcja przeobrażenia naszego społeczeństwa. Aż was zwykłych zjadaczy chleba, wcale nie w aniołów, a w oświeconą masę przerobi.
Janusz Wolniak



Komentarze
Pokaż komentarze (2)