Owsiak to łebski facet. Wie jak zrobić coś z niczego. Po co na festiwalu muzycznym obecność różnych celebrytów ze świata polityki, kultury czy mediów? Ano po to, by przykryć tamtą rzeczywistość a właściwie ciągłe jej zaklinanie. Tamto towarzystwo ściąga tysiące młodych ludzi i tak naprawdę nie ma im nic, poza błotem, do zaoferowania. Rzadko pojawia się muzyka, która poza ilością decybeli, niosłaby jakąś treść, jakieś przesłanie. Oczywiście, przecież nie musi. Ale organizatorzy chcą udowodnić, że jest to coś więcej niż zwykły koncert.
Czar dawnego festiwalu w Jarocinie
Kto pamięta czasy festiwali w Jarocinie, szczególnie do połowy lat 80-tych, niech spróbuje zaprzeczyć, że wtedy z tą muzyką szedł autentyczny bunt, wołanie o wolność. Teraz nie ma nic, poza wielkim, wyreżyserowanym spektaklem. Organizatorzy sprowadzają na spotkania ludzi o wątpliwym autorytecie. Najnowsze przykłady to Kuba Wojewódzi, ks. Boniecki, Artur Andrus, Grzegorz Miecugow, a w ostatnich latach promowano m.in., Kazimierę Szczukę, Zbigniewa Hołdysa, Janinę Paradowską, Manuelę Gretkowską, Marka Belkę, Michała Ogórka czy Jerzego Buzka. Oczywiście, dali się tam też ściągnąć ludzi o dużym dorobku zawodowym, artystycznym, np. znani reżyserzy (Piwowski, Wajda), himalaiści, sportowcy, aktorzy, itd.
Goście
Jednak b. rzadko pojawiał się tam ktokolwiek o poglądach konserwatywnych. Owsiak i jego ekipa ma cel jasny. Róbta co chceta, a my pokażemy jacy jesteście piękni i wspaniali. Słuchacie przecież takich mądrych ludzi. Te spektakle pozaartystyczne, nie wiedzieć czemu, nazwano górnolotnie Akademią Sztuk Przepięknych. Oczywisty zabieg socjotechniczny. Nadanie innego znaczenia wydarzeniom bez znaczenia. Ot, cała filozofia. Do tego darmowa reklama w mainstreamowych mediach, ostatecznie ma się te wejścia dzięki corocznej Orkiestrze.
Przystanek Jezus
Część dziennikarzy, szczególnie katolickich, ekscytuje się wizerunkiem „bawiącej się” tam młodzieży. Nie jest ich winą, że nie mają innej alternatywy. Czy nie lepiej zorganizować latem podobny festiwal, ale zapraszając na niego zespoły rockowe niosące ze sobą głębsze przesłanie? Owsiak ze zwykłego festiwalu muzycznego uczynił przedsięwzięcie par excellence polityczne. Nie może? Czemu nie? Tylko dlaczego zamiast walczyć o duszę młodych, tylko ich krytykujemy. Tylko Kościół próbuje dać ludziom alternatywę, organizując Przystanek Jezus. Ale jak widzimy w tym roku Owsiak zaprosił zbuntowanego ks. Bonieckiego (szkoda, że nie Lemańskiego), by pokazać, że są księża dający przyzwolenie na wszystko.
Nie można lekceważyć manipulacji jakiej poddawana jest młodzież na tym festiwalu. Ilu z tych młodych ludzi przyjedzie za trzy lata na spotkanie do Krakowa?
Janusz Wolniak



Komentarze
Pokaż komentarze (1)