WolniakJ WolniakJ
1422
BLOG

Tango Mrożka czy Rybczyńskiego

WolniakJ WolniakJ Kultura Obserwuj notkę 18

 Kiedy przed laty oglądałem oscarowe „Tango” Rybczyńskiego, nie spodziewałem się że reżyser tego dzieła to człowiek o wielkich horyzontach umysłowych, entuzjasta nowoczesnych technik, wynalazca mający kilkadziesiąt patentów, przedstawiający wizje podobne do artystów renesansu, łączący wiedzę ze sztuką. Dzisiaj został potraktowany jak jakiś malwersant czy nieudacznik. Niejaki Robert Banasiak, obecny dyrektor administracyjny CETY, zwolnił dyr. artystycznego, dając mu 15 minut na spakowanie. Osiągnięcia pana Banasiaka to dyrektorowanie, a to w firmie ochroniarskiej, a to w regionalnej telewizji, w telefonii, w radiu, powiązany z Platformą i współpracujący niegdyś z Grzegorzem Schetyną. Trudno uwierzyć, że zwolnienie Rybczyńskiego odbyło się bez wiedzy i zgody ministra Zdrojewskiego, który Banasiaka w grudniu 2012 r. na dyrektora mianował.

Oficjalna wersja jest taka, że w trakcie tworzenia ośrodka wyprowadzono publiczne pieniądze, podrabiano dokumenty, zawierano niekorzystne umowy a odpowiedzialnością za to obarczono poprzedniego dyr. Gawłowskiego, (który odejść miał z funkcji z przyczyn zdrowotnych), kierownika budowy i dyr. artystycznego Zbigniewa Rybczyńskiego.

Żeby zrozumieć choć w części co się stało, trzeba cofnąć się prawie 4 lata. Wtedy to do Polski wrócił Rybczyński, oferując budowę Centrum Technologii Audiowizaualnych według swojego autorskiego projektu. Padło na Wrocław. Tu zakończyło swoją działalność zasłużone dla polskiego filmu studio Wytwórni Filmów Fabularnych. Jak mówił reżyser, nie musiał długo przekonywać urzędników ministerialnych, ani samego ministra, a zielone światło i wsparcie dostał też od władz samorządowych na czele z prezydentem Wrocławia.

Miałem okazję być na wykładzie Rybczyńskiego, kiedy kilka lat temu projekt się rodził. Twórca pełen był entuzjazmu i energii. Kilka dni temu (w piątek 4 października) , Rybczyński nie był już tym samym człowiekiem. Na spotkaniu w „Salonie prof. Dudka”, goszczącym w jego ośrodku, reżyser pokazał zebranym swoje dokonania, stan prac, ale co wszystkich niesłychanie zmartwiło, szereg przeszkód a przede wszystkim potworne wypalenie artysty zmagającego się z biurokracją i prozą życia, np. brakiem odpowiedniej zębatki.

Swoje wystąpienie rozpoczął od stwierdzenia, że wielu ludzi odradzało mu przyjazd do Polski, przewidując trudności nie do rozwiązania. On sam mimo wszystko nie spodziewał się, że wszystko będzie trwało tak opornie, że tygodniami a czasami i miesiącami, będzie musiał czekać na jakieś elementarne części, na rozwiązanie przetargów, na urzędnicze decyzje, zgody, itp.

Zespół programistów działający pod jego kierownictwem w ostatnim  okresie scalił się i rozwiązywał skutecznie różne problemy. Istniejący drugi zespół, administracyjny, jak twierdził reżyser, nie dawał im należytego wsparcia. W ostatnim okresie dochodziły go słuchy o tym, że w tym ośrodku ma być otwarte kino dla niepełnosprawnych czy też coś rodzaju muzeum. A oprócz tego artysta żalił się, że środowisko filmowe, poza jednostkowymi przypadkami, nie było w ogóle zainteresowane jego projektem.

O nadużyciach finansowych Rybczyński mówił w piątek, ale jak twierdzi próbował zainteresować tym władze już dużo wcześniej. Dlaczego nikt nie reagował?

Można teraz publicznie zadać parę pytań. Czy ujawnienie przez Rybczyńskiego sytuacji w ośrodku, spowodowało natychmiastową reakcję dyr. Banasiaka, czy też jak zdaje się twierdzić, było wynikiem kontroli urzędu skarbowego i jego administracji?

Rybczyński był w ministerstwie w zeszłym tygodniu i stawiał warunki, żądał właściwego organizowania, chciał zmiany dyrektora administracyjnego. Okazało się, że tenże dyrektor ma większe względy na górze niż zasłużony artysta. Nawet za cenę skandalu, który w tym momencie jest przeogromny, nawet za cenę niedokończenia projektu, zmarnotrawienia publicznych pieniędzy, wzmiankowanych 20 mln, postanowiono go zwolnić.

Nie sądzę, by prokuratura a pewnie później sąd, rychło sprawę rozstrzygnął. Inwestycja zapowiadająca się jako niezwykle nowatorska, oryginalna i pionierska, została w tym momencie zniszczona. Banasiak zapowiada pełną kontrolę i inwentaryzację obiektu, a reżyser wyjazd do Stanów.

Wielki wizjoner przegrał w starciu z polską rzeczywistością. Ale przegraliśmy wszyscy, bo na ten projekt wydano ogromne pieniądze z budżetu państwa, w czasach dla ludzi trudnych. Ta inwestycja miała się w przyszłości zwrócić. Tam miały się tworzyć postprodukcje do filmów, w najnowocześniejszej  nie tylko w Polsce, ale i świecie technologii. Czy minister Zdrojewski i jego urzędnicy właściwie nadzorowali ten projekt, jeśli tam doszło do malwersacji i niegospodarności?

Na razie kozłem ofiarnym zrobiono Zbigniewa Rybczyńskiego. Bardziej mi to pasuje do „Tanga” Mrożka niż „Tanga” Rybczyńskiego. Ale ta sprawa na pewno będzie  miała dalszy ciąg. Tyle że o sukcesie artystycznym i komercyjnym tego przedsięwzięcia chyba już trzeba zapomnieć.

Janusz Wolniak

WolniakJ
O mnie WolniakJ

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Kultura