33 obserwujących
725 notek
410k odsłon
  766   0

"POLSKA KACZYŃSKICH" przyszła w samą porę!

Przed chwilą przeczytałem na Facebooku tekst Pawła Musiałka z Klubu Jagiellońskiego ("Koniec polskiej transformacji"), określony przez Prof. A.Dudka jako "znakomity" i śpieszę wykazać, że zarówno ten tekst, jak i opinia o nim polega na nieporozumieniu. Oczywiście, jak każdy tekst "ostrzegawczy" ma on swoją wartość ale ileż to podobnych tekstów ukazywało się w ostatnich kilku latach, a obecnie ich autorzy - gdyby byli rzetelni i uczciwi - powinni je "odszczekać". Oczywiście, są w tym tekście różne wątki ale ja skupię się na dwóch-trzech głównych, które dotyczą istoty przemiany trwającej w Polsce po 2015r. (pisałem już o tym w mojej notce na tym blogu pt."POLSKA KACZYŃSKICH: udana anty-liberalna ucieczka do przodu?").

Główna teza tekstu PM sprowadza się do tego, że wybrana i realizowana od 2016r. strategia przemian (wzrostu?, rozwoju?) Polski oznacza UNIEWAŻNIENIE PARADYGMATU WYSIŁKU I WYRZECZEŃ, który rzekomo zapewnił umownemu "Zachodowi" sukces gospodarczy i cywilizacyjny w okresie powojennym (po II Wojnie światowej). Zdaniem PM rządy PiS i ZP popełniają błąd zbyt wcześnie rezygnując z realizacji tego paradygmatu, "demobilizując" i "demoralizując" Polaków nadmiernymi transferami socjalnymi, dokonywanymi TU i TERAZ, KOSZTEM PRZYSZŁYCH POKOLEŃ...

Nie wchodząc w szczegóły należy przypomnieć elementarne fakty z historii gospodarczej Zachodniej Europy. Otóż budowanie PAŃSTWA OPIEKUŃCZEGO w krajach Europy Zachodniej nie rozpoczęło się 25 lat po wojnie tylko z grubsza 5-10 lat po zakończeniu działań wojennych, gdy społeczeństwa Zachodu żyły jeszcze "na kartki". Epoka państwa opiekuńczego, socjalnego, to z grubsza biorąc trzy-cztery dekady, od początku lat 50-tych do przełomu lat 70-tych i 80-tych (Francuzi nazywają ten okres "latami chwały"(sic!). Były to lata pełnego zatrudnienia - a wręcz importu siły roboczej - i względnego pokoju społecznego, opartego o umowę społeczną między organizacjami pracobiorców i pracodawców. Prawda, ówczesny względny dobrobyt i ten pokój społeczny były możliwe m.in. dzięki "transferom finansowym" z USA do Europy (ale to również przypomina sytuację Polski po 2004r.), pozwalającym na wysoki poziom  inwestycji w gospodarkę i infrastrukturę...

A wracając do Polski. Jak mawiali ludzie rozsądni, Polska z przełomu lat 80-tych i 90-tych była krajem "źle rozwiniętym ale jednak rozwiniętym" (szczególnie po inwestycjach z "epoki Gierka", które zadłużyły PRL na... raptem 20 mld USD) i nie przypominała krajów Zachodniej Europy bezpośrednio po II Wojnie Światowej. Gdyby nie MARNOTRAWNY i PASOŻYTNICZNY PARADYGMAT TRANSFORMACJI, realizowany w pierwszych latach niepodległej Polski, to zasoby naszego Kraju wcale nie wymagały tak wielkich wyrzeczeń, jakich Polacy doświadczyli w tym okresie - dwukrotnie bezrobocie osiągnęło 20,0% aktywnych zawodowo, a poziom aktywizacji zawodowej spadał poniżej 50,0%.

To oznacza, że "DEMOBILIZACJA" i "DEMORALIZACJA" - a także  DE-PROFESJONALIZACJA i EMIGRACJA  - którymi rzekomo grozi Polsce paradygmat rozwoju gospodarczego realizowany przez PiS - była udziałem Polaków przez całe ćwierćwiecze poprzedzające "rewolucję PiS"; warto podkreślić, że ta ostatnia zapewniła niemal PEŁNĄ AKTYWIZACJĘ ZAWODOWĄ POLAKÓW, co jest chyba największym sukcesem Niepodległej Polski, dobrze rokującym polskiej gospodarce. W poprzednim  okresie kilka milionów Polaków utraciło pracę i  było zmuszonych do WYRZECZEŃ przez tych, stosunkowo nielicznych, którzy niczego wyrzekać się nie musieli.

A tych ostatnich było, do niedawna, zaledwie kilkanaście procent,  góra 20-25,% - i ich zamożność często wywodziła się z poprzedniego systemu...



Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka