teesem teesem
440
BLOG

Czy możemy zrobić coś razem?

teesem teesem Polityka Obserwuj notkę 18

 

Brakuje mi w życiu wspólnoty. Wspólnego działania. Coś o podobnym kształcie, sile i wartości przeżyłem w 1997r. na wałach we Wrocławiu. Ludzie organizowali się spontanicznie, nie mogli wysiedzieć w domu, działali we wspólnym celu.

Myślę, że w tym roku było podobnie dla tych, którzy musieli zmierzyć się z powodzią wszędzie tam, gdzie dotarła woda. Myślę również, że podobne poczucie wspólnoty przeżywali ci, którzy spotkali się w miejscach opłakiwania ofiar katastrofy Smoleńskiej. Wspólna tragedia, wspólna bezsilność. Także po śmierci papieża było podobnie.

Na kilka chwil gasły egoizmy, odchodził gdzieś na bok interes własny i sprawy zwykle niecierpiące zwłoki, te potwornie banalne i stresotwórcze. Chciało się zrobić coś, za co można było dostać najwyżej uśmiech albo proste dziękuje. Chciało się podzielić swoimi lękami i bólem z ludźmi, którzy wcześnie byli całkiem obcy.

W każdym z tych wypadków zjawisko wspólnoty pojawiało się, po czym zanikało. Cel został osiągnięty w zakresie prowizorycznym, żałobę przeżyto lub pochowano razem ze zmarłymi za ciągiem powszednich zdarzeń. Samą wspólnotę redukowano zaś do fenomenu lub jakieś niebezpiecznej masowej fatamorgany...

Jakby to był sen

Brakuje mi poczucia wspólnoty, która trwa dłużej. Brakuje mi więzi, które pozwalają wspólnie tworzyć i budować, wspólnie pokonywać przeszkody i widzieć korzyści przekraczające koszty.

Mam za to niezachwiane przekonanie, że jesteśmy zdolni do rzeczy wielkich. Mamy siłę, by ich dokonać. Niekiedy udowadniają to ludzie w pojedynkę, niekiedy w grupkach.

Marzy mi się wspólnota ludzi zdecydowana wziąć odpowiedzialność za swój los i go kontrolować. Która spróbuje działać razem dla celu wartego wysiłku i pewnych wyrzeczeń. Wyrzeczeń i wysiłku, których ponoszenie sprawia radość, tak jak sprawia radość dawanie siebie innym, robienie czegoś dobrego.

Może jestem idealistą. Ale wierzę, że w dobie internetu, kiedy wciąż mamy szanse na porozumiewanie się między sobą poza kontrolą wpływowych grup interesów, jesteśmy w stanie się dogadać i zrobić coś wielkiego. Choćby stawiano przed nami ogromne przeszkody i wprowadzano chaos, choćby próbowano nas skłócić, choćby obrzucano nas oszczerstwami i zamykano pod byle pretekstem.

Choćby zamykano nas w domach, byśmy słuchali tylko jednego solidarnego głosu mediów, które mówią nam jak żyć, kogo lubić, o czym i w jaki sposób myśleć.

Jest wielu ludzi, którzy czują podobnie. Odwiedzam różne miejsca i natrafiam na drzemiącego ducha i na złość wynikającą z poczucia bezsilności. To niesamowite, jak wielka energia jest skomasowana w nas i tylko czeka na ujście. Przynajmniej raz w życiu każdy ją poczuł, gdy zapalał się do pomysłu, zaczynał w coś mocno wierzyć i przeskakiwał góry, żeby tego dokonać...

Wprost trudno mi sobie wyobrazić, ile ludzie w swej masie byliby w stanie zrobić, gdyby mieli wspólny cel i wolę jego realizacji. Skoro człowiek przymuszany jest w stanie dokonać rzeczy ogromnych, co może go ograniczać, jeśli tworzy coś dobrowolnie i z przekonaniem? I gdy nie jest w tym działaniu odosobniony?

 

W moich tekstach na tym blogu będę umieszczał pomysły, które uważam za warte realizacji. I będę Was nakłaniał do ich oceny, ulepszenia oraz wspólnego wykonania. Niektóre z tych pomysłów, o ile nie wszystkie będą ambitne i daleko idące, i chyba nie znajdzie się tu żaden, który będzie można wykonać samemu

 

teesem
O mnie teesem

najlepiej radzę sobie z wymyślaniem nowych koncepcji najgorzej z ich realizacją...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka