teesem teesem
338
BLOG

Bezpośrednia forma władzy

teesem teesem Polityka Obserwuj notkę 2

 

Właściwie to każdy z nas ma świadomość, że jest okradany. Okłamywany, że zrzuca się na wspólną składkę, która potem trafia do niego rykoszetem w formie wszelkiego rodzaju ułatwień – od komfortu poruszania się, poprzez bezpieczeństwo zdrowotne, aż po stabilną przyszłość.
Wszyscy wiemy, jak wyglądają te hasła w zderzeniu z rzeczywistością.

I na tym poprzestajemy. Na wiedzy. I na utyskiwaniu. Na bezradnej wściekłości.

A ja sobie wyobraziłem taką sytuację:
Obywatel zarabia - obywatel wydaje swoje zarobki. Część z tych wydatków trafia do kasy państwa w formie sprytnego podatku VAT. Część zarobków – tzw. dochód - jest zagrabiana w formie podatku dochodowego. Do tego momentu wszystko jest jakby po staremu.
Ale w tym momencie doczepiamy do tego nowoczesną technologię. Obywatel siada przed komputerem, podłącza się do sieci, uruchamia swoje konto obywatelskie i zaczyna... decydować.
Tak jest – decydować. Jakby faktycznie żył w demokracji, gdzie wybór jest podstawowym prawem.

Najpierw więc pojdemuje decyzję najprostszą z możliwych – czy w ogóle chce decydować. Czy go interesuje, co się będzie działo z pieniędzmi, które przeznacza na wspólny cel. Jeśli nie ma czasu, ochoty ani potrzeby decydować, to przyciska czerwony guzik i reszta go nie interesuje.
Jeśli jest inaczej, przyciska guzik zielony.

Za tymi drzwiami czeka wiedza, ile uzbierał tych swoich pieniążków. W idealnym świecie – albo w świecie złowrogim, jeśli przeraża Was taka drobiazgowość – wyświetla mu się całe zestawienie opodatkowanych operacji finansowych, jakie dokonał w danym czasie – od kupna szczoteczki do zębów, po wycieczkę na Księżyc. Oczywiście, tylko on ma dostęp do tych szczegółowych danych, oficjalnie znane jest tylko, że wydał łącznie określoną sumę pieniędzy i z tego tytułu odprowadził swój haracz. (Plany wycofania się z papierowych środków płatniczych przez zastąpienie ich kartami magnetycznymi zaczynają pojawiać się w medialnym obiegu).

Haracz ten jest podzielony m.in. na kilka celów priorytetowych oraz na kilkadziesiąt celów, o których wsparciu finansowym obywatel sam decyduje.
Cele priorytetowe, to zagwarantowanie funkcjonowania instytucji pożytku publicznego i dla nich środki płynąć muszą bezwględnie, choć niekoniecznie w formie sztywnych wydatków.
 

Do instytucji pożytku publicznego dla celów tego wywodu arbitralnie podłączyłem:
policję (ochrona mienia, życia i praworządności),
sądownictwo (równość względem prawa, możliwość dochodzenia sprawiedliwości),
opiekę medyczną,
obronność,
edukację (zagwarantowanie powszechnego dostępu do oświaty co najmniej na szczeblu podstawowym i średnim, biblioteki),
komunikację (opieka nad publicznymi drogami i sieciami, publiczne media)
opiekę społeczną (dla inwalidów, ofiar natury i wypadków losowych, osób mających trudności z pozyskaniem środków do życia – w zakresie pomocy nagłej i długofalowej)
prawodastwo ( w zakresie oceny merytorycznej wpływających wniosków o zmianę prawa lub nowych projektów prawnych).
kontrolę wydatków publicznych i stanowisk obieralnych;
ośrodki badawcze (zajmujące się – podobnie jak menedżerowie w firmach - poszukiwaniem ułatwień, możliwości rozwoju, optymalizacji kosztów, zwiększania wydajności poszczególnych instytucji pożytku publicznego)

Na celepriorytetowe przeznaczony byłby określony, zapewne znaczący procent zasobów z obywatelskiej daniny. Jest sprawą do dyskusji, kto miałby decydować o ich rozdziale, według jakich kryteriów i jakby to kontrolowano. A przede wszystkim w jakim stopniu obywatel mógłby brać udział we współdecydowaniu – pośrednio, poprzez swojego reprezentanta, czy bezpośrednio (np. odpowiadając na serię pytań testowych dotyczących omawianego zagadnienia, które jest przedmiotem decydowania i po ich poprawnym wyborze, uzyskiwać możliwość głosowania, a nawet wprowadzania własnych poprawek) jako prawotwórca, odbiorca informacji zwrotnej, kontroler, czy tylko głosujący. Wydłużony w wyniku ogromnej ilości współdecycentów proces legislacyjny mógłby w ten sposób ograniczyć się jedynie do naprawdę istotnych spraw, o ile ocena istotności spraw byłaby taka prosta....
W tej chwili nie obejmuje rozumem tego problemu, ale domyślam się, że jest to wykonalne:) Bo i daczego miałoby nie być!

MoŻna by wymusić na instytucjach działających w obszarze priorytetowym publikację założeń finansowych na dany rok – skala zatrudnienia, przewidywane zarobki, zakres premii, zakres zadań i przewidywane koszty ich realizacji, zakres działań naprawczych i rozwojowych itp. - czyli po prostu prezentację planowanego budżetu.

Następnie publikacje były przedmiotem analizy, oceny zgodności z rzeczywistymi potrzebami oraz faktycznymi cenami za określone usługi/przedsięwzięcia. Analiza byłaby możliwa zarówno przez obywatela jako jednostki, ale także przez jego zaplecze (firmę, organizację). Wydatki danej instytucji odbiegające od jej celów statutowych bądź priorytetów mogłyby dodatkowo być głosowane na wniosek obywateli.

Większa elastyczność w wyborze przeznaczenia środków z kieszeni obywatela dotyczyłaby celów o mniejszym priorytecie, wyłącznie o charakterze wspólnotowych inicjatyw.

Tu też kilka przykładów zupełnie prywatnych, nakreślonych w tej chwili wyłącznie w formie haseł, a więc dalekich od ideału:
edukacji wyższej i poza szkolnej
sportu
kultury
wspierania biznesu - nie tylko innowacyjnego;
ochrony środowiska
mediów publicznych
budownictwa mieszkalnego
ochrony przed skutkami zdarzeń naturalnych i katastrof oraz prewencją w tym zakresie
wspierania rynku pracy
wspierania polityki rodzinnej
tworzenia społecznych kas/banków o statucie ściśle określającym kierunek przepływu pieniędzy;
organizacji pozarządowych

Mam nadzieję, że spotka się ze zrozumieniem Czytelników pewna powierzchowność objawionej formy widzenia przyszłej władzy - tj. przejścia do bezpośredniej odpowiedzialnośći obywatela za jego majątek  :-) Wynika to z faktu, że zagadnienie jest ogromne i chodziło mi raczej o zarysowanie możliwości, niż podawanie gotowych rozwiązań. Od tych ostatnich nie chcę jednak uciekać i postaram się poszczególne problemy rozwijać w moich wpisach.

Zachęcamrównież do dyskusji - merytorycznej i prorozwojowej. Wolałbym, by komentarze typu - "to niemożliwe", "mrzonki", "fanaberie" nie trafiały pod ten adres.

Proponuję też w ramach debaty - burzy mózgów - wymienić w pierwszej kolejności problemy, jakie stanowiły przeszkodę w urzeczywistnieniu pomysłu, który nakreśliłem właśnie. Czyli co trzeba by zrobić, aby projekt zrealizować, czym go uzupełnić, jakie by były koszty, jakie stacje pośrednie.

 

teesem
O mnie teesem

najlepiej radzę sobie z wymyślaniem nowych koncepcji najgorzej z ich realizacją...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka