Można to robić na dwa sposoby, a nawet na trzy. Najlepiej używając wszystkich jednocześnie. W ten sposób skuteczność będzie większa i osiągnięcia bardziej satysfakcjonujące.
Czwarta władza spośród wszystkich wydaje mi się najgroźniejsza. To ona wpływa na trzy pozostałe, pozostając poniekąd poza kontrolą każdej z nich. Jeśli masz media, to możesz wszystko. Szczególnie jeśli poza krzykiem twoich mediów nie słychać niczego, ledwie jakieś skomlenia i szepty w ciemnych rogach. Obecny stan rzeczy w Polsce zdaje się to potwierdzać.
Już w latach 70-tych amerykańscy badacze dostrzegli, że kluczem do sterowania społeczeństwem jest zasięg przekazu, przy czym mieli na myśli ilościową sumę współbrzmiących nawoływań. Dla przykładu podawany jest znamienny przypadek dwóch przestępstw popełnionych w odrębnych miejscowościach. W pierwszej dokonano zabójstwa, w drugiej pobicia bądź kradzieży (a może obrazy?). W obu występowały osoby o homoseksualnej orientacji, przy czym o ile w drugim wypadku były one ofiarami (w liczbie 2), o tyle w pierwszej katem. Uwagę mediów przykuła sprawa o mniejszej wadze w sensie kryminalnym, pozostawiając nieomal niezauważone morderstwo.
W tym krótkim wstępie chciałem zauważyć, jaką siłą rozporządzają media, a konkretnie osoby stojące za nimi w roli wydawcy i pośrednio dziennikarzy. Decydują nie tylko o tym, jak coś zostanie przedstawione. Decydują przede wszystkim o tym, co dostanie się do publicznej sfery informacji, a co tam nie trafi. Ba, ma nawet zdolność kreowania - wiedzy, trendów, idei, a nawet, o zgrozo, faktów. Iście boskie prerogatywy! Wiedzieli już o tym starożytni, wiedzieli także uczestnicy Okrągłego Stołu reprezentujący rzekomo odchodzącą władzę - opuszczając tonący okręt, zakwaterowali się w najlepszych szalupach.
Skoro zatem czwarta władza jest taka potężna, wypadałoby poddać ją daleko idącej kontroli. Nie takiej wszak, która nakładałaby knebel na usta. Chodzi raczej o to, by się im bezkrytycznie nie przyglądać i umieć ocenić wiarygodność oraz jakość serwowanych komunikatów.
Łatwo powiedzieć.
Wymyśliłem trzy sposoby osiągnięcia przynajmniej w części tego celu:
1) edukacja uodporniająca na manipulacje, uświadamiająca o sposobach stosowanej socjotechniki, propagandy, krytyczny odbiór mediów, (szerzej można by skupić te pożyteczne informacje w osobnym przedmiocie o nazwie medioznastwo, który w obecnych czasach powinien być nieomal równie niezbędny, co nauka ojczystego języka)
a) szkolna, dla roczników wkraczających w świat mediów;
- szerzej można by skupić te pożyteczne informacje w osobnym przedmiocie o nazwie medioznastwo, który w obecnych czasach powinien być nieomal równie niezbędny, co nauka ojczystego języka;
b) dla pozostałych: wykłady, odczyty, szkolenia, publiczne pokazy, kolportaż darmowych ulotek, tanie poradniki, programy i gry edukacyjne;
2) monitoring mediów (najturdniejsza sprawa)
- utworzenie serwisu/portalu, który gromadziłby informacje z mediów o znaczącym zasięgu (od 20-50000 odbiorców dziennych); tworząc spośród nich ranking wiarygodności, rzetelności oraz jakości przekazu;
- poddano by badaniu stosowane formy manipulacji, kłamstw, a także proporcje informacji istotnych i tych z gatunku odwracających uwagę oraz sposoby uwypuklania jednych i drugich;
- możnaby również zobowiązać owe media to publikacji codziennego (a także tygodniowego i miesięcznego) raportu o skali manipulacji, który wskazywałby, które z nich najbardziej oszukują, a ktore najmniej;
- wykaz najbardziej jaskrawych manipulacji w danym tygodniu (lub w miarę możliwości dniu) ogłaszane byłyby w mediach publicznych (o ile udałoby się ustrzec je przed naciskami aktualnie rządzących)
Trudno mi w tej chwili oceniać skalę prac, jakich wymagałoby stosowanie realnego monitoringu. Z pewnością nieoceniona będzie pomoc odbiorców, którzy wskażą uchybienia mediów. Konieczne będzie też powołanie zespołu - i to zapewne dość licznego - do prowadzenia monitoringu, oceny komunikatów i rozstrzygania sporów. Najważniejszą jednak sprawą będzie zdefiniowanie, co należy do czynników osłabiających wiarygodność medium - czym byłaby manipulacja, czym półprawda, czym fałsz, czym niekompletna informacja, a czym jeszcze brak jakieś informacji - tutaj potrzeba wielkiej ostrożności, aby nie wykoleić projektu;
3) alternatywne media:
a) tworzone przez użytkowników i przez nich kontrolowane;
b) tworzone pod opieką państwa lub instytucji kontrolnych - a w zasadzie przewartościowanie obecnie działających mediów publicznych, ich drastyczne odpolitycznienie, ukonstytuowanie według nowych zasad;
c) skupione na roztrząsaniu spraw istotnych, oraz pośredniczeniu w oglądzie bieżących wydarzeń z jasnym podziałem na:
- przekaz informacji nieubarwionej;
- opinię na temat opisywanego zdarzenia;
- wykaz źródeł (o ile można je podać);
- pytania, jakie tekst zadaje oraz na jakie nie odpowiada/które mogłyby wymagać wyjaśnienia;
d) wyłapujące i nagłaśniające inicjatywy osób oraz zbiorowości;
Przy tej okazji pojawi się problem, o jakim tu już napomknąłem, a mianowicie rozdrobnienia mediów i szumu informacyjnego, który wynika po części z tego właśnie powodu, a po części z efektu synergii mediów połączonych ze sobą osobą właściciela lub ideowo.
Z pewnością problem jest daleko bardziej skomplikowany, moim celem było jednak sprowokowanie dyskusji nad problemem, który w sferze publicznej praktycznie się nie pojawia, a jeśli tak, to zbyt szybko znika z pola widzenia odbiorców. Tymczasem istnieje sytuacji, jaką mamy obecnie, tj. czwartej władzy będącej poza praktycznie jakąkolwiek kontrolą obywateli, za to pod kontrolą podmiotów nie rzadko mających bardzo instrumentalne podejście do informacji, stanowi nie tylko zaniedbanie, ale poważne zagrożenie bezpieczeństwa publicznego. I nie ma w tym ani odrobiny przesady.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)