Wielu nie zdaje sobie sprawy, czym ma być owe zagadnienie w życiu każdego. Problemów obecnie jest mnóstwo: społeczeństwo nadal ma w oczach kompromitujące się elity polityczne, intelektualne i w ogóle jakikolwiek brak autorytetów w swoim życiu. Szczególnie dotyczy to młodzieży, w tej sprawie mogę być stuprocentowo obiektywny.
Zapominamy, czym w naszym życiu jest Ojczyzna. Zabiegani codziennym życiem, nauką, studiami albo zupełnie mamy ją gdzieś. Szczególne znaczenie ma to wśród młodzieży, której spora część pamięta tylko daty wybuchu II wojny światowej i ewentualnie chrztu Polski. Nie chodzi o to, aby z uporem maniaka uczyć się dat na pamięć, bo wtedy jestem patriotą...Nie! Chodzi o szacunek dla przodków, o ich poświęceniu, dzięki historii i ważnym wydarzeniom teraz możemy się uczyć, zdobywać wiedzę i - co najważniejsze - żyć w tym kraju. Na brak "prawdziwego" patriotyzmu wpływ ma kilka czynników. Ludzie patrzą na kretynów na górze, Palikotów, Senyszynów etc. i skąd mają wziąć jego przykład? Jak tu mówić o zatroskaniu się o Ojczyznę, kiedy widzi się kolejnych polityków skutych w kajdanki, o aferach, korupcji itd...?
Młodzi nie mają przykładu, bo kiedy ten jest w jakiś sposób dany przez np. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który odznacza osoby zasłużone w walce o Nasz kraj, jest on natychmiastowo wyśmiewany, sprowadza się jego działania do przysłowiowego lamusa, jako nic nie warto. Mało kto wie, że to dzięki niemu powstało Muzeum Powstania Warszawskiego. Bo to dla mediów nie wygodne. I tu kolejny ciekawy wątek - postawa mas telewizyjnych, ciemnych mas, którzy wolą skupiać się na durnych programach, gdzie gwiazdy udają, że potrafią jeździć na łyżwach, śpiewać, albo są cyrkowcami. Innym razem dziennikarzom imponują świńskie łby, przynoszone przez polityków, wibratory i seksualne bzdety. O Gustawie Holoubku nic bym nie wiedział, gdybym nie uczył się dodatkowo historii, bo w szkole o nim nic nie mówili. W tv tym bardziej, dopiero kiedy zmarł. Medium potrafi zrobić szum wokół ludzi tak naprawdę sławnych, kiedy jest już "po ptakach", gdy można coś na tym zyskać. O ich działalności za życia w ogóle się zapomina.Popieram propozycje nowych kanałów, które mogą wzbudzić patriotyzm, tak nieosiągalny niekiedy w dzisiejszych czasach. O niebo lepsze to rozwiązanie, niż oglądanie błaznów, którym się jeszcze za wszystko płaci. I trzecia sprawa: zanik autorytetów. Problem jest i ja go osobiście mam. Moim autorytetem nie jest żaden obecnie polityk, ani też intelektualista. Dlaczego? Uprzytomnił mi to pan Bartoszewski. Sprytnie nazywany profesorem (chyba wszyscy wiedzą, że nim nie jest), postać nieskazitelna, która przeżyła obóz zagłady, pomagała opozycji w PRLU. Krótko: istota patriotyzmu. I co? Roztrwonił to wszystko, wplątując się w politykę. Nazywał niepotrzebnie dyplomatów od "matołków", krytykował PiS czasem naprawdę niezasłużenie i zawarł swego rodzaju porozumienie z liberałami, co mi bardzo przeszkadzało. Zaburzyła mi się koncepcja autorytetu, poczułem, że coś jest nie tak.
Każdy za cenę władzy, nawet największy, potrafi się po prostu sprzedać, w niejednym przypadku zeszmacić. Na szczęście można sięgać do historii i do twórczości Jana Pawła II.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)