Wczoraj na półki księgarni trafiła autobiografia Lecha Wałęsy. Gdyby nie tysiące powodów, które zniechęcają ludzi do jej kupna, zresztą mnie też, byłoby to niezwykle ważne wydarzenie.
Były prezydent wielokrotnie mówił, że nosi się z zamiarem wydania książki na swój temat, a jej ciekawszą stroną miały być opisane przez niego kontakty ze Służbą Bezpieczeństwa w latach 70-tych. I co? I pasztet. Publikacja, jak tysiące innych, zresztą, po co kupować biografię, skoro wszystko Wałęsa na swój temat powiedział. Czytać coś, co kilkaset razy w ciągu roku (etc.) powtarza "mędrzec Europy" ? Nie może dziwić to, że kolejek po książkę praktycznie nie ma, w przeciwieństwie do publikacji ośmieszanych Cenckiewicza i Gontarczyka. Ich lektura zawiera dużo materiałów źródłowych, protokołów zeznań, fotokopii donosów, przypisów. Jednym zdaniem: jest napisana FACHOWO przez historyków. Natomiast wydaje mi się, że Wałęsa pisał swoją biografię w furii, złości, na kolanie, w odpowiedzi na publikacje " SB a Lech Wałęsa - przyczynek do biografii". Dostrzega, jak zwykle, tylko swój wkład w sukces, jakim była wolność. Problem w tym, że prawdziwi bohaterzy i legendy potrafią dostrzec rolę innych, a swoją oceniać realnie albo nawet skromnie pomniejszać.
Ludzie też czytali, co tu dużo mówić, wypociny byłego prezydenta w "Mojej III RP" czy - to już prawdziwa śmietanka literacka - oświadczenie prasowe do PAP-u z 92 r. w związku z rozbiciem rządu Olszewskiego i "teczkami" Macierewicza. Poza tym, społeczeństwo polskie ma Wałęsę na co dzień - niewyraźnego, bełkotliwego, nierzeczowego, rzucającego pomyje na wszystkich, którzy tylko nie podzielają idei "jedynowładztwa" w dawnej Solidarności.
Pan prezydent strzelił sobie jeszcze gorszą bramkę, tyle że samobójczą. Publikacja publikacją, ale w jej czasie ogłaszać się kandydatem na wybory prezydenckie w 2010 r. ? Oczywiście, całkowicie tego nie powiedział, ale sygnał ze słów "jeśli będzie taka potrzeba" był oczywisty. Pomijam gorące sondaże, które nie powinny być punktem odniesienia, ale Wałęsa w 2000r. miał może z 0.5 proc. poparcia ! Przecież ludzie pamiętają prezydenturę gorszą, niż Kwaśniewskiego. Poza tym co raz większe grono zagłębia się w historię jego działalności i dostrzega jej czarne plamy, które były prezydent jedynie bagatelizuje.
Wczorajszy dzień był podwójną promocją kiczu: autobiografii, czyli książki zupełnie nieobiektywnej, w której Wałęsa napisał co mu się żywnie podobało, a czy zgodne z prawdą to już nie jego sprawa i ogłoszenie siebie zbawicielem na wybory."Kolejki" w sklepach po publikację pokazują jednak, że były prezydent strzelił sobie samobója. Tylko ile można ładować goli do własnej bramki?




Komentarze
Pokaż komentarze (24)