Zdanie na temat działalności związków zawodowych mam mieszane - są to organizacje niezbędne dla funkcjonowania demokratycznego państwa oraz przestrzegania praw ludzi, których reprezentują. Z drugiej strony rzadko szukają porozumienia w negocjacjach, trudno dostrzec w nich fachowców czy ekspertów. Dlatego, że związkami nie ma kto pokierować, bardzo często uciekają się do zadym.
Nie pochwalam działań okupacyjnych biura poselskiego premiera, ponieważ jest to prawdopodobnie niezgodne z prawem. Takie samo zdanie miałem na temat akcji pielęgniarek, które kilka dni sobie "urzędowały" u Jarosława Kaczyńskiego, a większość z nich miało powiązania polityczne. Problem związków polega na tym, że jest ich za dużo i zbyt frywolnie korzystają ze swoich praw. Trudno mi uwierzyć, że obecne działania strajkujących to tylko chęć polepszenia bytu i płac. To również chęć zaistnienia i wyprzedzenia konkurencji, trudno sobie wyobrazić, żeby pan przewodniczący Ziętek wynegocjował swoje postulaty nawet, gdyby spotkał się z premierem.
To były problemy związków zawodowych, natomiast nie mniej poważny ma Donald Tusk. Wszyscy pamiętamy jego populistyczne hasła o "miłości" i "dialogu", kiedy po prostu rozbudził ogromne nadzieje również związków. I jak widać - ma ogromny problem z ich realizacją. Tym większy problem dla premiera jest poparcie dwa lata temu np. białego miasteczka. Nie może się dziwić, że związkowcy nazywają go hipokrytą, skoro tamte działania popierał z ogromną radością, a dziś już mu nie jest do śmiechu. Być może sam dostrzega, czym jest wielka polityka, sztuka rządzenia krajem i jakie pomyłki popełnił już od momentu wygranych wyborów i rozbudzonych nadziei. Ze względu na to wszystko - nie współczuję absolutnie Donaldowi Tuskowi.
I wypada parę zdań napisać o pomyśle Lecha Wałęsy. Kiedyś robotnik, nie godził się na używanie siły, orędownik dialogu. Tymczasem dzisiaj co raz dobitniej udowadnia, ile warte są u niego słowa.
Powiedziałbym: słuchajcie, porozmawiajmy, to jest biuro, to jest szacunek dla premiera, dla władzy, anarchię wprowadzacie; czekam na was. Gdyby tego nie posłuchano, dałbym decyzję: oczyścić biuro.
Skoro wypowiedź Górskiego (niesłusznie) pachniała rasizmem, to jak nazwać słowa byłego prezydenta? Zapędami dyktatorskimi, autorytarnymi? Nie - zwykłą głupotą i chlapaniem tego, co przyniesie ślina na język. Komentarz pozostawiam każdemu z państwa.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka