Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990
83
BLOG

Rok rządów PO - PSL nie jest sexy

Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990 Polityka Obserwuj notkę 54

Wielu zdziwi tytuł - w cale nie oznacza braku szacunku do władzy czy jej umniejszania w oczach obywateli. Zastanawiała mnie pewna rzecz, która nasuwa się przy ocenie działalności obecnego rządu. Równy rok sprawowania władzy przez PO-PSL sprowadza się w głównej mierze do kompromitowania PiSu i pokazywania pięknego image'u, na który nabierają się tylko salonowe środowiska. Przed analizą dokonań rządu i spełniania obietnic, należy się zastanowić - jak ekipa Tuska próbuje skompromitować Kaczyńskich? I dlaczego udaje się to tylko częściowo?

PO wybrało fatalny wariant, któremu kibicować będzie za niedługo już tylko środowisko dziennikarskie "Gazety Wyborczej", a mianowicie - nieustannie próbuje zepchnąć partię Kaczyńskiego do miana Włoszczowy, zaściankowych moherów i szatańskich Rydzyków, ostatnio nawet do rasistów, nie zapominając o "recydywie Gomułkowszczyzny nad Polską" i "totalitarnych zapędach". Platforma Obywatelska akurat w punkcie ośmieszania PiSu przechodzi ze słów w czyny - to jest jedyny konkret w działaniu, dodajmy nieudolnym, ponieważ największa partia opozycyjna w sporej części zawdzięcza sobie lekkie zmarginalizowanie - przez nadstawianie drugiego policzka przeciwnikom, ubywanie wartościowych ludzi, konflikty, wyciągane na wierzch i - tu jestem zdziwiony - brak dużej aktywności ze strony jak i Jarosława Kaczyńskiego tak Zbigniewa Ziobry (tak w mediach, jak i krytykując rząd - naprawdę rzadziej to robią, niż jeszcze z pół roku temu). Jednak podsumowanie działań rządu, to nie podsumowanie PiSu, więc wracam do głównego tematu. Zapowiedzi polityków PO miały oparcie w czynach co do zdetronizowania pozycji przeciwników. Powołanie komisji śledczej ds. śmierci Barbary Blidy - chyba nawet sam Tusk nie wierzył, że komisja zbada coś sensownego i uda się zrzucić odpowiedzialność z zaniedbań ( one mogą przytrafić się zawsze przy tego typu akcjach ) ABW na Kaczyńskiego i Ziobrę. Tą analogią mieliby być wsadzani niejako do paki i mieć procesy sądowe przy każdej sprawie samobójstwa na tle mafijnym czy przestępczym w latach 2005 - 2007. Komisja jak dotąd nie odkryła nic nadzwyczajnego, ba - nie wyjaskrawiła się w jej gronie nawet postać, która będzie dzielić i rządzić na scenie politycznej, tak jak w przypadku Ziobry i Rokity. A komisja śledcza ds. nacisków? Jakież to występowały rzeczy niezgodne z prawem wg. członków? I skoro nadal zatruwają bzdetami społeczeństwo, to dlaczego Kaczyński i Ziobro nie mają przedstawianych zarzutów? Społeczeństwo już nie wierzy w te wszystkie bujdy i trudno uwierzyć, że wybierając PO, kierowało się wielkim rozliczeniem za "grzechy" PiSu. Nowy rząd miał być, mówiąc wprost, seksowny. Powinien unikać sporów i konfliktów, działać i przy tym błyszczeć w mediach, pokazać się na świecie i odsunąć kłócących się Leppera, Giertycha i Kaczyńskiego. I tu się Polacy przejechali - wystarczy przypomnieć konflikty z prezydentem, nieudaną jak dotychczas politykę "miłości", wypady Palikota, chaos w kanonach lektur i maturach czy w końcu niezły pasztet w służbach i powołanie na szefa ABW pana Bondaryka. Do tego dochodzi odcinanie od pieniędzy IPNu i kancelarii prezydenta, przy czym partyjni koledzy nie doradzą pani Piterze przemieszczania się po Polsce za pomocą np. oleju rzepakowego zamiast benzyny. 

Zajmijmy się niektórymi obietnicami tego rządu. Likwidacja NFZ - jeden ze sztandarowych pomysłów PO na uzdrowienie służby zdrowia, póki co nie został drgnięty. Całe działanie rząd przeznaczył na kłótnie o prywatyzacji szpitali, gdzie zniknęły tajemnicze słowa z ustawy "albo innej działalności", które Ziemkiewicz trafnie porównał do słów z ustawy medialnej  "lub czasopisma". Donald Tusk chwali się m.in. likwidacją obowiązku meldunkowego, uproszczeniem procedur odralniania ziemi, uzyskiwania pozwolenia na budowę i legalizacji samowoli budowlanych - czyli rzeczami, związanymi z biurokracją, którą zajmują się po prostu urzędnicy. Drugiej Irlandii nie mamy, radykalnego podniesienia płac dla pracowników służby zdrowia a także nauczycieli - też nie. Emigranci co prawda do kraju wracają, ale wiąże się to ze zjawiskiem braku rąk do pracy w kraju - dzisiaj pracodawcy szukają pracowników, a nie na odwrót. Trzeba też przyznać, że sporej części Polaków Donald Tusk "nie przywiózł" z powrotem. Sprawami biurokracji miał zajmować się pan Palikot - przewodniczący komisji, zajmujący się tworzeniem "przyjaznego państwa". Na tym polu również lipa - chaos tam jest taki, że członkowie głosują za projektami już przyjętymi (projekt ustawy zmieniający przepisy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji). W polityce zagranicznej ten rząd ma lepszą "prasę", ale nie znaczy to, że na tym polu jest lepszy od poprzedników. Wystarczy wspomnieć znamienne słowa z dzienników rosyjskich, po objęciu władzy przez Tuska - " Nasz człowiek w Warszawie". Rzekome polepszenie stosunków z Rosją jest tylko iluzją - tak, czy siak Rosja trzyma kurek z gazem i jesteśmy od niej uzależnieni. Podlizywanie się jej i wycieczka na Kreml tuż po objęciu władzy, nie wniosły nic nowego. Na szczycie unijnym dot. kryzysu finansowego zarówno premier jak i Sikorski zachowali się wobec prezydenta skandalicznie. Żadnych konkretnych sukcesów w polityce zagranicznej po prostu nie ma i na próżno ich szukać. Walka z korupcją? Na początku Julia Pitera walczyła z CBA - bezskutecznie, dla mnie kompletnie się skompromitowała, wyciągając jakiś świstek, mający wbić gwóźdź do trumny Kamińskiego, a ów dokument okazuje się zwykłym gniotem. Z PZPN Platforma Obywatelska również sobie nie poradziła - prezesem został, sympatyzujący z Listkiewiczem i SLD, Grzegorz Lato. A przypomnijmy, że partia rządząca wertowała wzdłuż i wszerz instytucję piłkarską również przy pomocy prokuratury. A nadzieje związane z "odpolitycznieniem" prokuratury? Absolutnie, pan Ćwiąkalski zrobił kardynalny błąd, gdy wyrzucił do kosza projekt Ziobry, zmniejszający rolę korporacji prawniczych i zwiększający dostęp do zawodu. To mnie akurat szczególnie zabolało i tego panu ministrowi darować nie mogę. Już nie wspomnę o taplających się w wannie laptopach i kartach pre-paid w ministerstwie sprawiedliwości - kompletna żenada, która skończyła się fiaskiem. 

Podkreślę ponownie, że po wygranych wyborach Tusk użył bardzo ryzykownego słowa - miłość. Zapewniał, iż to będzie cechowało jego politykę, rządy. Tymczasem pan Pawlak nie wychodzi do górników w zimie z kopalni "Budryk", a premier ma gdzieś związkowców z "Sierpnia 80" i stwierdza, że w ogóle ze związkami nie ma sensu rozmawiać. PO jeszcze jako opozycja, ale również i PSL, zwracały uwagę na problem nepotyzmu w Samoobronie, obsadzanie w różnego rodzaju spółkach krewnych posłów czy ministrów tej skompromitowanej partii. Tymczasem dziś wystarczy jeden telefon dziennikarza TVN do posła PSL (oczywiście, podającego się za członka partii współrządzącej) i ma stołeczek. Takie praktyki chce umacniać nowy rząd?  Nie wspomnę już o ustawie medialnej, wedle której prezesa TVP może odwołać i zaklepać minister skarbu. I dobrze, że prezydent ją zawetował, bo dopiero wtedy mielibyśmy propagandę i polityczny chaos. Rząd PO - PSL wywiązał się z wycofania polskich wojsk w Iraku. To jeden z głównych (przynajmniej tak się podaje) sukcesów rządu, choć na tym polu zachowałbym większą ostrożność. Czy to osiągnięcie, czy zbyt pochopna decyzja - czas pokaże. 

Środowisko Salonu zadowolone jest tylko z odsunięcia Kaczyńskiego od władzy. Uważają Donalda Tuska za po prostu mniejsze zło. I mimo, że wiele rzeczy im się nie podoba, nie mogą wprost narzekać na rząd i go kompromitować, bo zawsze istnieje możliwość powrotu partii "totalitarnej" do elit rządzących, czego by środowiska "Gazety Wyborczej", TVN, "Polityki" czy TOK FM nie zniosły. Chyba już tylko im podoba się próba dorżnięcia watahy, która bardziej przypomina groteskę pt. " Złap mnie jeśli potrafisz". Platforma nie potrafi i nie złapie. Jeśli nadal głupie rozliczenia polityczne wzięte z bajki będą górować nad działaniem, rząd może kapitulować za 3 lata. A nowa władza nie poradzić sobie z bajzlem, który pozostawi po sobie obecny układ polityczny.

Donald Tusk przestaje być też sexy w kontekście wyborów na urząd prezydenta - co raz częściej traci nerwy i nie jest już tak piękny i pewny siebie jak rok temu. Bo polityka - sexy nie jest i nie o to w niej chodzi, o czym obecny premier się przekonuje.

Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).  Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą. Grzegorz Wszołek Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (54)

Inne tematy w dziale Polityka