Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990
97
BLOG

Kaczmarek - bohater narodowy obalenia Kaczyzmu

Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990 Polityka Obserwuj notkę 15

Ma niesłychaną zasługę dla komunistów jak i gorących zwolenników PO. Jego machlojki i krętactwo spowodowały przedwczesne wybory i porażkę PiSu. Niegdyś krytykowany przez polityków obecnej partii rządzącej, dziś broniony i stawiany w roli wiarygodnego świadka - skoro obalił (tak, to głównie przez niego władzę stracił Kaczyński - oczywiście zupełnym błędem było jego powołanie na Prokuratora Krajowego i ministra MSWiA, do czego obaj bracie się przyznali ) rząd złowieszczego JarKacza, to narobi tyle szumu, że zniszczy PiS także jako opozycję, by w momencie wyborów Platforma sięgnęła po samodzielną władzę.

Dzisiejsze przesłuchanie Kaczmarka nic nowego do sprawy nie wniosło. Oczywiście poza tym, że winą przecieku naznaczony jest LPR - a konkretnie m.in. Wojciech Wierzejski. To ciekawa anegdota, ale zainteresował mnie temat jego relacji z Lechem Kaczyńskim, którego słowa po ponad 2 latach doskonale Kaczmarek zapamiętał:

Pamiętam, że wtedy prezydent powiedział do mnie: "Janusz, przyjaźń nie polega na tym, że się miło rozmawia i miło pije się wino, ale na tym, że się coś wykonuje, jeśli przyjaciel prosi" .

I dalej:

To prezydent Lech Kaczyński prosił mnie, jako przyjaciela, bym objął fotel ministra spraw wewnętrznych; moja żona i ja dłuższy czas się nie zgadzaliśmy.

Doprawdy -  Kaczmarek jest tak wiarygodny, że odbierze Kaczyńskiemu z połowę poparcia na rzecz innych kandydatów. A już jego pamięć jest zniewalająca. Szkoda tylko, że nie pamiętał, ile razy spotkał się z Ryszardem Krauze, w ogóle swego czasu stwierdzał, iż go nie zna. Jak się okazało - spotkań było więcej niż jedno, w tym w hotelu Marriott na słynnym 40. piętrze. Śmieszy mnie to pultanie się Kaczmarka, robienie z siebie ofiary i zrzucanie winy na prezydenta. Być może Lech Kaczyński faktycznie mu doradzał objęcie funkcji publicznych w rządzie, bo był to jego zaufany polityk, ale Kaczmarek przedstawia to, jakby był niejako zmuszany przez prezydenta i Ziobrę do ich pełnienia. 

Ja zadaje klasyczne pytanie - skoro PiS posuwało się do niecnych zagrań, przypominało partię totalitarną, robiła nielegalne operacje czy zatrzymania - dlaczego pan minister raczył w nim być aż do 8 sierpnia 2007 r. , gdy go wyrzucił Jarosław Kaczyński w związku z podejrzeniem ws. przecieku ? Przecież afera gruntowa wybuchła jak sobie przypominam 6 lipca, gdy zatrzymany został Piotr Ryba i Andrzej Kryszyński, który zresztą 10 IX 2008r. przyznał się do zarzutu płatnej protekcji ?

Kaczmarek dodawał również frazesy o tym, jak to Zbyszek Ziobro chciał mieć pełnie władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości. On bohatera afery gruntowej tak nienawidził, że przy każdej akcji czy spektakularnym zatrzymaniu był ramię w ramię z obrzydliwym Kaczmarkiem. Rzecz jasna - minister MSWiA wychodził z nim na konferencję, wyglądali jak para przyjaciół, ale już po obwieszczeniu jakiegoś sukcesu Zbyszek zawsze go wyzywał, a wręcz twierdził, że go zlikwiduje, bo mu Janek poparcie zabiera. Te same bzdury o chęci całkowitej władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości przez Zbigniewa Ziobrę, Kaczmarek napisał (powiedział) w swojej książce, która raczej zbyt dużego popytu nie miała. To takie straszne political fiction,  na które, mam takie czasem wrażenie, sam zainteresowany się nie chce nabrać.

Ciekawy natomiast był wątek pracy w miejscu, związanym z Krauze i zatrudnienia pana ministra, podjęty przez Kurskiego. Kaczmarek zripostował jakąś intymnością, życiem prywatnym - czy to jest jakaś tajemnica, gdzie pracuje? Wydaje mi się, że to nic wstydliwego, a tym bardziej intymnego czy hańbiącego. Inna sprawa, jeśli coś w pytaniu Kurskiego miałoby miejsce. Pan Czuma tymczasem wstawia się za podejrzanym i stwierdza:

Nie musi pan odpowiadać. Do Kurskiego:Komisja ma inne możliwości, żeby się dowiedzieć, gdzie pracuje świadek. I pan dobrze o tym wie.

No niesamowite, panie przewodniczący! Komisja ma również inne możliwości, aby dowiedzieć się relacji Kaczmarka. Może pan Czuma w ogóle rozwiąże działalność komisji i sobie poczyta książkę byłego ministra, lub gazety? To również jest metoda. Zapewne lepsza, niż bezpośrednie pytanie posła PiSu. Doprawdy, żenująca postawa posła Czumy każe zadać pytanie PO, czy to naprawdę najlepszy kandydat do przewodniczenia komisją? 

Ubawiły mnie zwierzenia, przeważające nad zeznaniami, które miałyby posunąć pracę komisji do przodu, o np. :

Mimo że premier zapewniał mnie, że w soboty i niedzielę nie będę pracował, by mieć czas dla rodziny. Jednak to mnie nie przekonało.

Tak, z pewnością Kaczmarek wstąpił do totalitarnego rządu, bo ubłagał go na kolanach Jarosław Kaczyński, zapewniając w dodatku bonusy, że minister będzie pracował niemal jak nauczyciel - soboty i niedziele wolne, oprócz tego zimowe ferie, bo na sankach trzeba pojeździć, rzecz jasna wakacje - jakoś we wrześniu trzeba pokazać na konferencji prasowej opaleniznę.

Doprawdy, przesłuchanie jawne było kompromitacją organu powołanego przez Sejm, jakim jest komisja ds. nacisków. Wielce prawdopodobne, że czarne sny mediów i polityków (wtedy opozycji) się spełniają - więcej na żenujących zeznaniach Kaczmarka i w ogóle aferze gruntowej straci PO i SLD, czego chyba politycy tych partii jeszcze nie biorą do siebie. Janusz Kaczmarek jest niesamowicie zacietrzewiony i wygląda na człowieka, który nie pogodził się z losem.

Jego kariera po prostu się skończyła, bo były minister ma manię kłamania. Kłamie nawet wtedy, gdy mówi, że jest czegoś pewny lub przekonany. Szkoda tylko, że niszcząc tak naprawdę rząd, zniszczył szansę dla Polski - ale tylko naiwny myśli, że komuś takiemu zależy na jej dobru.

 

Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).  Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą. Grzegorz Wszołek Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka