Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990
75
BLOG

Gazeta Wyborcza kopie własne środowisko

Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990 Polityka Obserwuj notkę 51

Zawsze myślałem, że TVN utrzymuje stosunki, nazwijmy umownie - przyjacielskie z gazetą Adama Michnika. Bogdan Rymanowski wygrał nagrodę "Dziennikarz Roku 2008" i należy mu tylko pogratulować. Szczególnie w profesji dziennikarskiej, gdzie obowiązuje solidarność. Tekst Piotra Pacewicza przedstawia bagno środowiska michnikowszczyzny, które dotyka nie tylko (co dziwne) PiSu, Kaczyńskich, Ziobry, Ziemkiewicza, czy Sakiewicza, ale nawet ludzi TVNu.

W mojej ocenie, Rymanowski dziennikarzem jest niezłym. Zdanie na temat telewizji, w której on pracuje, mam od dłuższego czasu wyrobione. TVN ma potencjał i tworzy programy miłe dla oka, ale często nieobiektywne, monopartyjne i zaciemniające rzeczywistość, jak choćby we wczorajszym "Poranku 24". Program ten w weekendy prowadzi, według mnie, dziennikarz, który minął się z powołaniem. Tego o Rymanowskim powiedzieć nie mogę. Oczywiście - na swój sposób jest czasem irytujący, szczególnie to jego spojrzenie, gdy zadaje "dociekliwe" pytanie. Tyle, że obecnie w mediach dziennikarzy inteligentnych, obiektywnych (w miarę) i kulturalnych - brakuje. Chyba nie mógł się z tym pogodzić Piotr Pacewicz, bowiem coraz rzadziej dostrzegani są pracownicy jego gazety. Oto kilka przykładów inteligentnych wywodów dziennikarza "Gazety Wyborczej" na temat Rymanowskiego:

"Cóż to za dziennikarstwo? Co takiego ważnego Bogdan Rymanowski ma do przekazania Polakom? Na czym się zna? Jakich wartości broni? Co ujawnia, czego byśmy nie wiedzieli?"

Albo Pacewicz jest po prostu niemądry, albo zazdrosny i błądzi. Czy dziennikarz telewizyjny musi być od razu śledczym i tropić afery? Czy jego profesja nie wiąże się z informowaniem społeczeństwa na temat ważnych wydarzeń w kraju i zagranicą i zapraszaniem ważnych (choć nie dotyczy Palikota) osobistości do ich komentowania? Czegoś tutaj w środowisku michnikowszczyzny nie pojmuję. Wedle teorii, głoszonej przez Pacewicza, nikt nie może być dobrym dziennikarzem, jeśli nie sprzeciwi się lustracji, nie będzie grzebał i doszukiwał się afer w PiSie i nie stanie w obronie środowisk "grubej kreski".

"Kawa na ławę" to jeden z lepszych programów, w których politycy sprzeczają się na tzw. bieżące tematy. Rymanowski tak steruje rozmową, że przynajmniej da się usłyszeć, co mówią. Ale przecież takie programy, które wypierają wszystkie inne, to nieszczęście mediów.

Działa tu spirala. Po upadku IV RP publiczność mniej ciekawi się polityką, więc media zaostrzają ton i nawet Tomasz Lis zaprasza Leppera, by podkręcić oglądalność. Nasze radia i telewizory są pełne polityków. Gadających, plotących trzy po trzy, kłamiących na potęgę, obrażających się nawzajem, kręcących bicze z piasku i puszących się bez odrobiny samokrytycyzmu.
"

Znowu nie da się zrozumieć członka ponoć inteligenckiej gazety. Co znaczy "wypieranie wszystkich innych" programów, skoro "Kawa na ławę" jest, wedle oceny Pacewicza, niezła? Zapraszanie Leppera do jakiegokolwiek programu to żaden cios dla mediów, jak to próbuje nam wytłumaczyć dziennikarz "Gazety Wyborczej". W tym wypadku to wola demokracji - każdy ma szansę w mediach się wypowiedzieć i po to jest ta IV władza. Pacewicz mówi, jakby jego środowisko nigdy nie przeprowadzało wywiadów z ludźmi Samoobrony, LPR czy z marginesu politycznego. Poza tym - wedle polskiego powiedzenia - przyganiał kocioł garnkowi z tymi kłamstwami. O samokrytycyzm nigdy bym środowisko Pacewicza nie posądzał.

"I tak rozkręca się karuzela obelg, która przesłania, o co w polityce w końcu chodzi. Nie ma miejsca na pytanie, co ma sens, co jest dobre, co mądre, co szlachetne. Takie rzeczy marnie się sprzedają. Dlatego jest ich coraz mniej, więc sprzedają się jeszcze gorzej. Publiczność, słuchając na okrągło tego magla rozleniwia się: Po co tyle myśleć, zwłaszcza jak człowiek zmęczony po całym dniu pracy?"

Czytając kolejne wywody Pacewicza, dochodzę do wniosku, że opisuje własną gazetę, jak w mordę strzelił! Wystarczy tylko przypomnieć upolitycznienie pogrzebu ś.p. Bronisława Geremka przez Adama Michnika, który nawet w czasie tak smutnego i doniosłego momentu, potrafił wyrzucać pomyje na IV RP i krzewicieli lustracji. Ostatnie zdanie idealnie pasuje do koncepcji "Gazety Wyborczej". Jej zatwardziali zwolennicy nie znoszą braci Kaczyńskich, powtarzając jak mantrę absurdalne zarzuty faszyzmu, totalitaryzmu w Polsce. Wszystko skupia się na ośmieszeniu przeciwnika, z którym nie zgadzam się politycznie i szerzenia spirali nienawiści. Nawet na tym blogu mogę to czytać w co niektórych komentarzach i z tym polemizować.

"Bogdan Rymanowski - co było ujmujące! - stwierdził w środę, że to chyba nie jemu należy się ta nagroda. Rzeczywiście. I nie chodzi o Rymanowskiego jako takiego, lecz o profesję, którą uprawia. Nie określiłbym jej terminem dziennikarstwo."

Może jaśnie mądry pan Pacewicz wyjaśni mi, czym zajmuje się w takim razie Rymanowski? A już stwierdzenie: "(...) nie chodzi o Rymanowskiego jako takiego"  jest chyba zrozumiałe dla tego dziennikarza. Co do szlachetności i mądrości środowiska "Gazety Wyborczej", to raczej bym się na miejscu Pacewicza po prostu nie wypowiadał. Miejsce w niej przez tyle lat dla ks. Czajkowskiego, czy Lesława Maleszki nie jest tego świadectwem. A bajki, że nikt w gazecie o donosicielach SB nie wiedział - włóżmy między bajki. Środowisko michnikowszczyzny to obrońcy wszelkiej agentury w imię chorego i źle pojętego miłosierdzia. Miłosierdzia w imię wpływów wbrew prawdzie.

Na szczęście Rymanowski nie ma z tym nic wspólnego. Cenię go nie tylko dlatego, że pochodził z Krakowa i tutaj się kształcił. Ba, nie raz spotykałem go w Kościele - w ukochanej przez mieszkańców Huty, Arce Pana. Dziennikarz ten, jako jeden z nielicznych, reprezentuje kulturalny prąd dziennikarstwa, w którym daje się gościom po prostu wypowiedzieć. Wpadką był program z Palikotem, gdy ten przytaszczył łeb świni, jako odzwierciedlenie swojej, politycznej działalności. Apel Pacewicza i "Gazety Wyborczej" jest histeryczny i świadczy o zupełnym upadku kultury dziennikarskiej. Bogdanowi Rymanowskiemu wypada tylko pogratulować.   

Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).  Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą. Grzegorz Wszołek Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (51)

Inne tematy w dziale Polityka