Czytam artykuł w Internecie na temat dzisiejszej "spowiedzi" znamienitego lekarza przed sądem. Przyszły święty, do którego zapewne przyjdzie się modlić w litanii, żalił się i przedstawiał swoje zainteresowania. Oczywiście - nie związane z łapówkami, molestowaniem seksualnym, czy fatalnym traktowaniem pacjentów i rodzin. Czy można mu nie uwierzyć?
Dr G wydaje się niesamowicie przekonujący. Wystarczy przytoczyć jego słowa, pokazujące kompletny reżim CBA i PiS w związku z zainstalowaniem ukrytej kamery w jego gabinecie:
"Przez wiele dni, po tym jak dowiedziałem się o kamerze w moim gabinecie, byłem zbulwersowany - to naruszało intymność i prawa pacjentów. Teraz to dla mnie możliwość obrony"
Nie wiem od kiedy niewygodna i bulwersująca rzecz, która jest częścią materiału dowodowego prokuratury, może zostać "możliwością do obrony". Wypada wierzyć lekarzowi na słowo, wszak w niedalekiej przyszłości ten prometejski darczyńca ludzkości zostanie błogosławionym za życia. Tylko co zrobić z "poszkodowanymi" pacjentami? Bo jakoś nie słyszałem w telewizji skarg np. pacjenta z gazikiem, zostawionym w organizmie.
Najbardziej bawi mnie jednak tłumaczenie świętego w sprawie bliskiej zażyłości z kobietą, a całą scenę widać na nagraniu filmowym:
"Rozmawialiśmy o rodzinnych stronach, nartach, włoskich winach i restauracjach"
Niejaki Łyżwiński z Anetą Krawczyk również mieli zapewne inne tematy swego czasu, niż newsy erotyczne i dowcipy. Wtedy była seksafera z udziałem bydlaka - teraz - zwykła pogawędka mistrza, świętego, mentora michnikowszczyzny z pacjentką, która... po prostu jeździ na nartach i ma wspólne, rodzinne strony z G. Ot, co ! Lekarz raczył również dodać, być może jako dowcip dnia, że często w trosce o samopoczucie rozmówców poruszał tematy niezwiązane z chorobą. Faktycznie, samopoczucie on poprawia i to całkiem zdrowym!
Znamienita sława w świecie lekarskim, oprócz swoich zainteresowań, obwieściła światu, że pacjenci sporadycznie zostawiali jej koperty z pieniędzmi, które ta sława "oddawała na potrzeby szpitala". Mało tego, nie uwierzycie! Lekarz potrafił szarpać się z pacjentami, którzy mu ofiarowywali kwiaty, czy alkohole!
I tylko w związku z tym jest oskarżony o 41 przestępstw korupcyjnych, naruszanie praw pracowniczych personelu warszawskiego szpitala MSWiA, znęcanie się nad osobą najbliższą i zmuszanie pracownicy szpitala do "innej czynności seksualnej". A tak w ogóle grozi mu do 10 lat więzienia. Broni go michnikowszczyzna, która zamierza przedrukować litanię do świętego dr G. Przypadek tego lekarza doskonale dopełnia mój poprzedni wpis.
P.S. Jutro studniówka, dlatego miałem trochę więcej czasu dziś wieczorem i napisałem drugi tekst. Nie mogłem się powstrzymać.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka