Inżynier, porwany 28 września 2008r., prawdopodobnie nie żyje. Każdy, kto pisze w tej sprawie, ma sporo racji. Z jednym zgodzić się nie mogę - Tusk nie ponosi winy za śmierć Polaka. Bawienie się w kotka i myszkę z terrorystami, bojaźń, skłaniają mnie raczej do wrażenia, że nasze państwo jest niezwykle słabe.
Zgadzam się praktycznie we wszystkim, co pisze FYM, Galba i Galopujący Major. Mało kto mówił głośno o sprawie porwanego Polaka, a dziś próbuje się nieraz tragedię podpiąć pod ideologie polityczne. Tusk popełnił błąd, ogłaszając wszem i wobec, że Polska okupu nie zapłaci. Z drugiej strony jednak - co miał powiedzieć? Jeśli nie zdobyć się na zbyt pochopne stwierdzenie, powinien milczeć i wyrazić tylko troskę o los obywatela.
Słabość państwa polega na bezsilności. To Talibowie czują się bezkarnie i zwycięsko. Może należało ich postraszyć, wysłać wojska, oddziały specjalne i odbić zakładnika? Po prostu - podjąć ryzyko? Łatwo gdybać, ale tak naprawdę nie znamy sprawy do końca. Może ona nigdy nie zostać wyjaśniona.
Na pewno winy nie ponosi premier, a jeśli już to dyplomaci i służby, które okazały się bezsilne. Przede wszystkim - zagrożeniem dla świata, nie tylko dla Polski, jest terroryzm. Trzeba z nim otwarcie walczyć, nie niańczyć. Należy wręcz rozpieprzyć tą machinę zła i użyć siły. Innego sposobu nie ma, jak pokonanie przeciwnika tą samą bronią. Tym bardziej, jeśli terroryści nie chcą wydać ciała zakładnika. Dajmy czas na wyjaśnienie tej sprawy do końca. Pomyślmy też o rodzinie porwanego i zabitego.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka