Żadne derby nie gorączkują tak kibiców z całego świata i nie przyciągają tłumów, którym w sporej części piłka nożna jest obojętna. Magia, wielkie nazwiska, ogromne pieniądze i wspaniała historia - długo możnaby komplementować F.C. Barcelonę i Real Madryt. Dzisiaj zagrają poraz 159 w La Liga.
Obie drużyny wydały fortunę na wzmocnienia przed sezonem. Oczywiście hity transferowe dotyczyły bardziej ekipy Galacticos. Do Realu zawitali gwiazdorzy: Cristiano Ronaldo (najdroższy piłkarz świata), Kaka, młody talent z Olympique Lyonu - Benzema, genialny zarówno w defensywie, jak i w konstruowaniu akcji, Xabi Alonso oraz niezły środkowy obrońca z Valencii - Raul Albiol. Wydane ponad 200 mln euro było zasługą człowieka, któremu znany jest smak zwycięstwa, ale i hańbiących porażek - Florentino Pereza.
Barca nie pozostała dłużna i sprowadziła kapryśnego jak i świetnego technicznie Ibrahimovica. Oprócz tego wzrosła konkurencja na lewej obronie, gdzie Abidal czuje oddech na plecach Maxwella. Z Szachtara Donieck przybył wieżowiec Czyhryński. Trzon zespołu pozostał bez zmian: w drugiel linii dzielą i rządzą Xavi z Iniestą z pomocą Yaya Toure i Seydou Keity, pod polem karnym grasuje Messi (choć nie z taką formą, jak w ubiegłym sezonie) i Ibra, który zastąpił Eto'o. Strach pomyśleć co by było, gdyby gwiazdor z Kamerunu nie psuł atmosfery w drużynie i grał dzisiaj u boku Szweda. Henry nie dość, że jest pod formą, to niedawno spowodował nieuczciwe wyrzucenie Irlandii z Mistrzostw Świata w 2010 r. Rozwijając dalej, świetnie spisują się "młodziaki" - Serio Busquets i Pedro, czego wyraz dali w spotkaniu z Saragossą, wygranym przez Barcę "bez formy" 6:1. Kibiców z Katalonii musi natomiast martwić to, co się dzieje z Bojanem. Miał to być drugi Raul, tylko z Barcelony, a wydaje się, że presja była na nim zbyt duża i przestał czarować. Niemniej jednak wicelider Primera Division jest najbardziej zgranym kolektywem na świecie. W bramce może robić różne rzeczy Valdes (chociaż w ostatnich dwóch latach broni dużo lepiej), Abidal nie nadążać za przeciwnikiem, ale Xavi z Iniestą wiedzą, jak jednym podaniem do Ibry rozmontować defensywę rywala, obojętnie jakiej marki. A rajdy Messiego, o ile ten jest w formie, należą do najlepszych na świecie. Co do Argentyńczyka - obawiam się, czy mu kiedyś nie uderzy sodówka do głowy. W niedawnym meczu o Superpuchar Europy z Szachtarem, kiedy minął jak tyczki slalomowe trzech rywali, nie dał rady ograć czwartego. Rzucił się więc z rękami na jego plecy z nerwów i bezradności. Niby nic, ale jednak świadczy o tym, że Messi może w przyszłości gwiazdorzyć.
Real Madryt tym razem, bez wątpienia, ma najlepszą pakę na świecie. Skuteczny, genialny technicznie, choć gwiazdorski, Ronaldo, drybler i piłkarz najlepszy w prowadzeniu piłki od czasów Zidane'a - Kaka, w defensywie pomagają Xabi Alonso lub Lass Diarra, zaś obrona w nazwiskach solidna, ale jak zwykle to pięta achillesowa w Madrycie. Atak w tym sezone nie gra tak skutecznie, jak powinien. Van Nistelrooy zmaga się z kontuzjami, Raul powoli staje się tylko ikoną i powinien myśleć o zakończeniu kariery, Benzema genialne przebłyski splata z głupimi stratami i brakami w przyjęciu piłki, a jedynym, który prezentuje wysoki poziom jest Higuain, który strzelił póki co 6 bramek. Real to nie zgrany kolektyw jak Barcelona i dlatego nie będzie faworytem. Na papierze wszystko wygląda pięknie, paradoksalnie do "papieru" nie pasuje anonimowy dla niektórych trener - Manuel Pellegrini, potrafiący czynić cuda z Villarreal nie tak dawno, ale Galacticos brakuje płynności w grze i właśnie zgrania. Właściwie Real zagrał tylko jeden wielki mecz z Olympique Marsylią (3:0) w Lidze Mistrzów. Z wielkimi drużynami, jak Sevilla i Milan, sobie nie poradził, a przecież musi. Musi, by zagrać w maju w finale Champions League na Santiago Bernabeu. A rywale po drodze będą znacznie silniejsi, aniżeli obecny Milan czy Sevilla. Real jedzie do Barcelony jako lider tabeli z 1 punktem przewagi, ale to tak naprawdę nic nie zmienia. Derby to gra nerwów, kto lepiej opanuje środek pola i narzuci własny styl gry, wygra. Pytanie tylko, jaki styl prezentuje obecny Real Madryt.
Barca zagrała bardzo dobry mecz o "być albo nie być" w Lidze Mistrzów z Interem (2:0). Na szczególną uwagę zasługują nie Messi czy Ibra, ale Pique. Posturą podobny do Rasiaka, wydaje się totalnym drewniakiem, ale jest momentami zaporą nie do przejścia zważywszy na budowę, a w dodatku strzela bramki i potrafi odnaleźć się w polu karnym. Do niedawna uważałem go za najsłabsze katalońskie ogniwo, oprócz bramkarza. Dzisiaj jest zupełnie inaczej. Real musi uważać na Ibrę, bo jeden fałszywy krok i będzie po meczu. Messi, podobnie jak i Cristiano Ronaldo, ma zasiąść na ławce rezerwowych. Który z nich będzie musiał dźwigać ciężar gry w drugiej połowie?
Jeżeli przegra Madryt, zacznie być znowu pod górkę, a Barca umocni się na tyle, by dalej dominować. W innym przypadku, Real udowodni, że wielkie pieniądze robią swoje i zaczyna powstawać galaktyczny zespół, który kropkę nad "i" postawi w maju na Santiago Bernabeu. Z miłości do tego klubu tego bym sobie właśnie życzył. Pierwszym krokiem na tej drodze jest pokonanie Barcelony. Na Camp Nou, obojętnie z kim, gospodarz to faworyt. Niemniej mój typ: 2:3 dla chłopaków z Realu. Szykuje się wspaniały wieczór w najlepszym, piłkarskim wydaniu.
Przewidywane składy:
FC Barcelona: Valdés - Alves, Piqué, Puyol, Abidal - Touré, Xavi, Iniesta, Henry - Ibrahimović, Messi lub Pedro
Real Madryt: Casillas - Ramos, Pepe, Albiol, Arbeloa - Diarra, Xabi Alonso, Marcelo, Kaká, C. Ronaldo - Higuain
Komentarz po meczu:
Pierwszy raz oglądałem Barcę w wydaniu "płaczków", które najczęściej wymuszają faule. Messi całkiem niezły w drugiej połowie, Ibra magicznie dotknął raz gałę (chyba ze spalonego, obejrzymy powtórki), dutet P&P - Pique Puyol - w obronie genialny, ciężko pracował Xavi, ale zawiódł znowu Henry i zupełnie wyłączony z gry Iniesta. W Realu Ronaldo bez formy po kontuzji, mógł spokojnie sam wygrać mecz w pierwszej połowie, natomiast to, ile sytuacji zaprzepaścili CR, Higuain i Raul woła o pomstę do nieba. Barca nie była lepsza od Realu, miała dużo mniej sytuacji i wyszła na boisko z przeświadczeniem, że skopie frajera - srodze się po pierwszych 45 minutach przejechała. To nie ta różnica klas, co w zeszłym roku, więc to oznacza, że będzie niezwykle ciekawie i wszystko pozostaje sprawą otwartą. Dzisiaj króluje Visca el Barca, zobaczymy, czy Hala Madrid będzie głośniejsze w maju.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości