"Gazeta Wyborcza" dotarła do aktu oskarżenia o korupcję dziennikarza. Mam wrażenie, że sprawa Sumlińskiego to jedna z największych patologii III RP, dotykająca służb specjalnych - zarówno starych jak i nowych - a także organów ścigania. Od samego aresztowania na podstawie tylko zeznań negatywnie zweryfikowanego pułkownika WSI, Leszka Tobiasza.
"Gazeta Wyborcza":Tobiasz spotykał się z Lichockim w Klifie od grudnia 2006 r. Lichocki obiecywał załatwić pozytywną weryfikację dla niego i jego syna, również funkcjonariusza WSI. Wymienił cenę - 100 tys. zł. Połowa - jako zaliczka - miała być wypłacona jak najszybciej. 11 stycznia 2007 r. Lichocki poinformował Tobiasza, że wszystko jest na najlepszej drodze, ale potrzebne jest 50 tys. By przekonać Tobiasza, Lichocki zaprowadził go do stojącej na parkingu skody octavii. W środku siedział Sumliński przedstawiony jako "pan Wojtek". Tobiasz zapamiętał rejestrację skody. Auto należy do Sumlińskiego.
W tekście Wojciech Czuchnowski ani razu nie zaznaczył, że Tobiasz został przecież zweryfikowany negatywnie. Nie kwestionuję tego, czy panowie się spotykali, bo to jeszcze nie koronny dowód na korupcję. A przynajmniej na pewno za takowy nie można uznawać zeznań ludzi, dla których Sumliński był bardzo niewygodny. A relacja Tobiasza i Lichockiego o akcji w Skodzie nie jest podparta żadnym nagraniem, są tylko suche zeznania.
Śledztwo prokuratury trwało dwa lata. To zatrważające, że tyle dziennikarz i jego rodzina czekała na akt oskarżenia. Czy tyle cała sprawa musiała trwać, czy może jest to dowód na bezradność prokuratury? Każdy może odpowiedzieć sobie sam.
Koronnym dowodem przeciwko Sumlińskiemu ma być złożony list Tobiasza u notariusza do ministra Ziobry, na wypadek śmierci. Podobno znajduje się tam informacja o korupcyjnym charakterze weryfikacji i opis spotkania.
"Gazeta Wyborcza": Kolejny dowód obciążający Sumlińskiego to dwa spotkania, które zorganizował Tobiaszowi z członkiem komisji weryfikacyjnej Leszkiem Pietrzakiem. Pierwsze odbyło się jeszcze 11 stycznia, po godz. 23, w restauracji "Bawarska" przy ul. Piwnej. Sumliński wprowadził Tobiasza do restauracji i przedstawił Pietrzakowi. Drugie, w tej samej restauracji, odbyło się 25 stycznia. Znów Tobiasza wprowadził Sumliński. Rozmowę z Pietrzakiem Tobiasz nagrywał. "Obiecuję zrobić wszystko, żeby to jakoś załatwić. Poprosili mnie pańscy koledzy, postaram się pomóc" - mówił Pietrzak. Pietrzak z Tobiaszem spotykają się jeszcze sześć razy. Oprócz Bawarskiej w hotelach Ibis i Marriott. O tych spotkaniach nie wie Antoni Macierewicz, szef komisji weryfikacyjnej. Prokuratorom Macierewicz mówi, że komisja nawet nie zaczęła weryfikować Tobiasza. Prokuratura uznaje, że nie ma dowodów, że Pietrzak wiedział o korupcyjnej propozycji. Pietrzak zaś tłumaczy, że prowadził z Tobiaszem "grę operacyjną". W jego przypadku prokuratura zastosowała zasadę, że "wątpliwości nie można tłumaczyć na niekorzyść".
Czegoś tutaj nie rozumiem. Tak jak napisałem sporo wyżej, Tobiasz został zweryfikowany negatywnie. Mało tego - obciążył zeznaniami Sumlińskiego, chociaż wytoczono mu proces przed sądem garnizonowym za składanie fałszywych zeznań wobec dwóch oficerów. Jak widać w przytoczonym artykule, nie ma w akcie oskarżenia nawet wzmianki o nagraniach pułkownika, co miało pogrążyć dziennikarza.
W sprawę aneksu zamieszany jest też m.in. Bronisław Komorowski, który jesienią 2007 roku miał obiecać Tobiaszowi, za obciążenie zeznaniami Sumlińskiego, posadę attache wojskowego w Tadżykistanie. Pułkownik pojechał do ABW złożyć zeznania, a do siedziby agencji został przewieziony samochodem szefostwa służby. Z akt śledztwa wynika też, że marszałek Sejmu spotykał się z Lichockim. Graś miał ostrzec Komorowskiego, iż pułkownik był szefem kontrwywiadu WSW w czasach PRL. Polityk PO powiadomił o wszystkim ABW dopiero wtedy, gdy zorientował się, że Lichocki nie może mu dostarczyć aneksu. Ale o roli Komorowskiego dziwnym trafem nikt nic w mediach nie wspomina.
Trzymam kciuki, by Wojciech Sumliński obronił się przed sądem. Wszystko wygląda na walkę pomiędzy dziennikarzem, depczącym po piętach dawnym służbom, a ludźmi, odpowiedzialnymi za wiele patologii w III RP. W to wszystko zamieszana jest ABW i marszałek Komorowski. Służby specjalne znalazły sobie kozła ofiarnego. Od momentu, kiedy pojawiła się informacja o akcie oskarżenia, brakuje już dziennikarzy, którzy otwarcie wsparliby Sumlińskiego. Teraz przecież trzeba dodać otuchy Cieśli, chociaż o Hienie Roku za tydzień, góra dwa, wszyscy zapomną.
"Gazeta Wyborcza": Co obciąża Czuchnowskiego?
Polecam tekst Ściosa: Afera Marszałkowa - "polityczna prowokacja"
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka