Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990
125
BLOG

"Gazeta Wyborcza" na Święta

Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990 Polityka Obserwuj notkę 81

Nie wszystkim w mediach udziela się świąteczna zaduma. A przynajmniej na pewno nie "Gazecie Wyborczej". Niektórzy zapewne skwitują, że nie powinno mnie to dziwić. Wczoraj w TOK FM, zamiast rozmowy o Wigilii, odbiorcy słuchali dysput o aborcji. A na świąteczne dni, najbardziej opiniotwórcza gazeta przygotowała kilka zakąsek dla czytelników. Oczywiście w ramach refleksji i utwierdzenia w jedynie słusznych i uświęconych przez niewiadomo właściwie kogo poglądach.

Geje skarżą "Rzepę" za kozę: Podczas czerwcowej Parady Równości Urszula Pawlik i Michał Minałto byli wśród niosących transparent: "Żądamy ustawy o związkach partnerskich". Dwa dni później w "Rzeczpospolitej" ukazał się rysunek Andrzeja Krauze. Na nim dwóch mężczyzn i urzędnik udzielający ślubu. Za nimi mężczyzna z kozą na sznurku. Mówi do niej: "Jeszcze tylko ci panowie wezmą ślub i zaraz potem my!". - To był jedyny komentarz "Rzeczpospolitej" dotyczący parady i postulatów o związkach partnerskich. Taki obrazek zapada w pamięć, kształtuje sposób myślenia społeczeństwa - opowiada Urszula. - Upokorzono mnie. Telewizje pokazały nas z transparentem. A duży, opiniotwórczy dziennik zrównał mnie z zoofilem - mówi Michał. Kilka dni później "Rz" opublikowała prześmiewczy felieton (dziś już nieżyjącego) Macieja Rybińskiego: "Małżeństwa kozio-ludzkie zgodne z naturą". Autor podpisał się jako Koza Mećka z Połoniny. Koza była oburzona rysunkiem i porównaniem heteroseksualnego międzygatunkowego związku kozy i mężczyzny do związków homoseksualnych, sprzecznych z naturą. Wkrótce ukazał się artykuł Tomasza Terlikowskiego. Publicysta pisał: "Jeśli prokreacja, wychowanie i wierność nie mają znaczenia w stosunkach dwóch partnerów, a celem jest tylko ich zadowolenie, to nie ma powodów, by czynić różnicę między relacją homoseksualną a zoofilską". (...) Na początku grudnia złożyli pozew przeciwko gazecie. Pozwali Andrzeja Krauzego, Tomasza Terlikowskiego i redaktora naczelnego - Pawła Lisickiego. Chcą sprostowania, przeprosin i 10 tys. zł na cele społeczne.

Oczywiście moment na kolejną wojnę ideologiczną czy estetyczną został wybrany przypadkowo. Podobnie, jak i wieści o szwedzkich feministkach, chcących zdobyć poparcie dzięki hasłom typu: "Jesteśmy lepsze w seksie".

Szwedzkie feministki zaprzęgają seks do polityki:Szwecja słynie z przestrzegania praw kobiet z wyjątkową determinacją. Dzięki tzw. polityce pozytywnej dyskryminacji blisko 50 proc. deputowanych w parlamencie to kobiety. Blisko 80 proc. kobiet jest aktywnych zawodowo, powszechne są urlopy tacierzyńskie dla ojców. To w Szwecji artystki kręcą feministyczne porno za publiczne pieniądze. A pewien ojciec postanowił udowodnić, że dzięki odpowiedniej stymulacji on też może karmić niemowlę piersią (nie może). (...) Chcemy, aby ludzie dowiedzieli się, że równość płci i lepszy seks mają ze sobą ścisły związek - wyjaśnia rzeczniczka Inicjatywy Feministycznej Veronica Svärd. Mówiąc o wyższości feministycznego seksu nad tradycyjnym, FI powołuje się na bliżej niesprecyzowane amerykańskie badania. Według tychże partnerzy, którzy sprawiedliwiej dzielą swoje role są bardziej zadowoleni ze swego pożycia seksualnego niż pozostałe pary. Svärd przekonuje, że w kampanii nie chodzi tylko o polityczny marketing, ale "wywołanie dyskusji o rolach odgrywanych przez różne płcie". Przy okazji FI chce zwalczyć pokutujący w kraju stereotyp, że feministki nie lubią seksu - to mit, który sam nie zniknie, choć nie ma niczego na jego poparcie.

Tekst o feministkach może jeszcze nie taki straszny jak o kozach, ale świąteczna analiza Pawła Wrońskiego na pewno wyczerpująca i w pełni obiektywna o materiale nt. Lecha Kaczyńskiego z "Wiadomości". Czytelnicy dostali więc solidny prezent na gwiazdkę, szczególnie ostrą jak brzytwa puentę:

Paweł Wroński: Na koniec pointa: Lech Kaczyński jest prezydentem najlepszym - to zdanie wygłasza ex cathedra Bronisław Wildstein, dziennikarz "Rzeczpospolitej" i TVP. To oczywiście wszyscy wiemy, że według red. Wildsteina Lech Kaczyński jest najlepszy. Wszystko w mdląco lukrowatym tonie. I tylko strach człowieka bierze. Bo wiele wskazuje na to, że dziennikarze telewizyjnego pisolewu będą taką propagandę robili przez cały przyszły rok, aż do wyborów prezydenckich. Będą walczyć do mdłości ostatniej.

A ja pisolewom i pełomaniakom życzę nieutannie Wesołych Świąt. Również i "Gazecie Wyborczej" oczywiście. I polecam na Święta przesłuchanie kolędy "Wśród nocnej ciszy..." w wykonaniu publicystów "Rzeczpospolitej". Mniej jadu, a więcej zdrowego uśmiechu, można nawet ściszyć głos, byle tylko ujrzeć minę Bronisława Wildsteina, przygotowującego szczękę do występu.

Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).  Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą. Grzegorz Wszołek Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (81)

Inne tematy w dziale Polityka