293 obserwujących
1354 notki
4276k odsłon
  208   0

Lans, czyli WOŚP?

Jutro 18 finał WOŚP. Jak co roku, rozpoczyna się dyskusja o sensie akcji Wielkiej Orkiestry, osobie Owsiaka, pieniądzach, terrorze czerwonych serduszek i puszek. Dla mnie idea pomocy chorym dzieciom jest wspaniała i nigdy nie będę miał nic przeciwko, by istniały organizacje charytatywne, jak choćby ta Owsiaka. Ale właśnie z nią pojawiają się pewne problemy - jedni WOŚP kochają, inni nie znoszą. 

Zawsze zastanawiałem się, dlaczego Owsiak swoimi szczytnymi ideami tak dzieli społeczeństwo. Zakup sprzętu medycznego dla chorych i potrzebujących dzieci nigdy nie powinna budzić wątpliwości co do celowości i sensu. Bo jeżeli one się pojawiają, to mówiąc najprościej - coś tu jest nie tak. 

Główna twarz WOŚP to postać kontrowersyjna. Nie potrafię nie docenić tego, że ogromna część pieniędzy faktycznie trafia do potrzebujących. Chwała mu za to, jednak problem się pojawia, kiedy tak naprawdę nie mam stuprocentowej pewności, czy moje pieniądze - obojętne, ile by to było - trafią tam, gdzie są przeznaczone, czy powędrują na Przystanek Woodstock. Nikt mnie nie przekona do argumentu: "A co to za różnica? Choćby i 90 % pieniędzy szło na imprezę dla młodych, to wrzucę, bo chcę pomóc dzieciom". Takie tezy słyszę przy okazji wielu rozmów ze znajomymi, którzy często nawet nie wiedzą o  - jak to nazywam - haczyku. Na temat Woodstocku mam wyrobione zdanie, również na podstawie kilku godzin dyskusji z jego uczestnikami. Nie jestem zagorzałym przeciwnikiem tej imprezy i jeśli ktoś ma ochotę ją organizować a ludzie przychodzić, to ich święte prawo. Tak jak moim jest gwarancja, że pieniądze w puszce nie trafią na wynagrodzenie dla ludzi WOŚP, czyli właśnie koncert. Czy ktoś mi taką da?

Trudno nie odnieść się też do organizatora WOŚP, czyli Owsiaka. Nie ma co ukrywać, że gdyby nie on, orkiestra by nie istniała. Czy taki stopień depersonalizacji jest zjawiskiem pozytywnym? Nie sądzę - z postacią Owsiaka wiąże się lans w mediach, głupie wypowiedzi (jak choćby "walenie z baśki" przeciwników politycznych), hasło: "Róbta co chceta". Pomoc dla dzieci to fantastyczna sprawa, ale gorzej, kiedy gwiazdy chcą się na niej wylansować. Czytam w portalu TVN 24 artykuł: "Siądź z Durczokiem, zatańcz z Maserakiem". Promocja, zachęta do uczestnictwa i wrzucania do puszek - wszystko jest dla mnie zrozumiałe do pewnego stopnia. Problem pojawia się poważny, jeśli weźmie się pod uwagę fenomen WOŚP na tle innych organizacji charytatywnych, które działają przez cały rok. Czy słyszeliście o Drzwiach Nadziei, Emaus, Betel? Czy Caritas i choćby Fundacja im. Brata Alberta mają możliwość takiej reklamy w mediach? A przecież pomagają cały rok - być może problem w tym, że większość, a przynajmniej spora część organizacji charytatywnych są katolickimi? 

Zauważam też, iż wokół nas jest sporo hipokrytów, którzy przyczepiają się do każdego zdania o. Rydzyka i dziwią się, kiedy zaraz zostają zmieszani z błotem przez jego obrońców. Szkoda, że to nie działa w drugą stronę, bo krytyka WOŚP i Owsiaka w Polsce często spotyka się z tym samym, dodatkowo z szantażem na chore dzieci - nie dość, że nie wrzucasz i nie pomagasz, to jeszcze krytykujesz, a wiele małych istot przeżyło dzięki tym akcjom. W pewnym sensie jest to swoisty dyktat, bo przecież każdy może pomagać na swój sposób. A jedno z drugim nie ma żadnego związku. 

Nie sztuką jest robić z siebie autorytet raz w roku, a później nawoływać do "walenia z baśki", robić wokół odejścia z TVP show, a na Woodstocku promować choćby członków Hare Kryszny. Chciałbym, by kiedyś przynajmniej z 10 organizacji charytatywnych mogło współpracować z WOŚP i miały taką popularność w mediach, jak akcja Owsiaka. Czy do tego potrzeba układów w mediach, głoszenia kontrowersyjnych haseł i pokazywania całemu światu - patrzcie, ja pomagam?

Lubię to! Skomentuj120 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale