Z publikacji w mediach na temat przesłuchania Jacka Kapicy przed komisją śledczą, dowiedziałem się właściwie tylko o ciekawym wątku notatki ze spotkania z Chlebowskim, którą dziwnym trafem wiceminister finansów sporządził na okoliczność zbadania sprawy hazardowej przez komisję śledczą lub prokuraturę.
Wczoraj nie miałem okazji oglądać obrad, natomiast najważniejsze kwestie, o jakie powinni zapytać śledczy, to przede wszystkim dziwna chęć zniesienia limitów lokalizacyjnych w ustawie o grach i zakładach wzajemnych w 2008r. oraz spotkanie z Koskiem w lipcu również 2008 roku. Nie mam przed sobą stenogramów, więc nie wiem dokładnie, jakie pytania z ust śledczych padały, natomiast zakładam, że media tych kwestii by nie przemilczały. Być może Kapica zostanie wezwany jeszcze raz.
Niemniej ciekawa jest sprawa notatki ze spotkania wiceministra finansów ze Zbigniewem Chlebowskim 27 sierpnia 2009 roku. Światło dzienne ujrzała dopiero wczoraj, na okoliczność przesłuchania. Dlaczego nie została dostarczona komisji śledczej wcześniej, skoro Kapica pisał ją po spotkaniu z politykiem PO? Istnieje poważne podejrzenie, że została stworzona dużo później, właśnie na okoliczność przesłuchania. Tym bardziej, iż o komisji śledczej jeszcze na początku października nie było mowy. Kapica zaś miał olśnienie już pod koniec sierpnia. Ciekawe, ilu jeszcze materiałów nie otrzymali śledczy?
Dzisiaj przesłuchiwany był Rostowski, który zeznał na niekorzyść Drzewieckiego ws. dopłat. Mógł oczywiście liczyć na przychylność Sekuły. Oprócz utarczek z Kempą, przewodniczący komisji śledczej dał pokaz obiektywnego kierowania obradami:
Sekuła do Rostowskiego: Panie Ministrze, przypominam, że ma Pan prawo żądać wycofania pytania.
Albo jeszcze lepszy fragment:
Sekuła komentuje chęć zapytania świadka przez Arłukowicza:Poseł Arłukowicz nie miał pytań. Teraz niestety ma.
Walczyć o honor partii trzeba, a tymczasem Donald Tusk wypoczywa w Alpach i ładuje akumulatory. Nie sądzę jednak, by utrzymał dobrą formę do przesłuchania na komisji śledczej. Nawet, jeśli Sekuła nie spyta premiera szczegółowo o wykształcenie i będzie dbał, by nie natrudził się przy odpowiedziach, to jednak kwestie dotyczące pism CBA z 12 sierpnia i 10 września ub.r. mogą go pogrążyć.



Komentarze
Pokaż komentarze (52)