Donald Tusk: Tak jak zapowiadałem - za kilka dni, najpóźniej w poniedziałek, minister Jerzy Miller uda się do Moskwy, aby przywieźć materiały źródłowe do Polski, które zostaną natychmiast ujawnione.
Dziś już wiemy, że nie ma zgody na opublikowanie kopii zapisów z czarnych skrzynek TU-154M. Mimo że jeszcze parę dni temu to przecież Rosjanie naciskali, by materiały zostały ujawnione opinii publicznej w Polsce. Jerzy Miller powiada coś o złamaniu zakazu, gdyż trzeba wybrać "mniejsze zło". Pytanie, skąd taki wybór?
Uważam, że zapisy z czarnych skrzynek powinny zostać zbadane przez prokuraturę, prowadzącą polskie śledztwo i naszych specjalistów. Potem, kiedy materiał zostanie poddany weryfikacji, powinna je otrzymać RBN, po czym nastąpiłaby publikacja. Z pierwszych deklaracji wynikało, że nie ma na co czekać, a rosyjskim śledczym ufamy w pełni. Jeżeli którąkolwiek ze stron mogliśmy podejrzewać o wstrzemięźliwość to przecież polską. Zastanawiające, dlaczego ważnego materiału dowodowego najpierw nie otrzyma prokuratura. Dziś to Rosjanie chcą zakazu publikacji, powołując się na zapisy konwencji chicagowskiej. Skąd ta zmiana?
Jedno jest pewne - coś w tej sprawie nie gra. Dość komicznie wygląda minister Miller, który przebąkuje o złamaniu zakazu. Obie strony, zainteresowane śledztwem, zupełnie się nie dogadały. To pokazuje, że jednak śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej nie jest prowadzone rzetelnie, a my płacimy rachunek za podstawowy błąd - nie zwrócenie się o przejęcie całości materiałów.


Komentarze
Pokaż komentarze (48)