292 obserwujących
1348 notek
4251k odsłon
  6380   0

Zadziwiająca cisza wokół Cenckiewicza

Doktor Sławomir Cenckiewicz znowu napisał ważną pracę historyczną, która jest niezwykle istotna nie tylko dla poznania historii PRL-u, ale też w dyskusji o przemianach po 1989 roku. "Długie ramię Moskwy" to pozycja obowiązkowa, obalająca kilka mitów, jak napisał w recenzji prof. Zybertowicz.

Jakie tezy i podstawowe fakty wyłaniają się z publikacji Cenckiewicza? Przede wszystkim Odział II - a potem Zarząd II Sztabu Generalnego - były w pełni podatne na sugestie Sowietów. Dość powiedzieć, że przez wiele lat wywiad wojskowy nadzorowali wojskowi zza wschodniej granicy. Ogromna część ludzi tychże służb przeszła szkolenia w ZSRS. Kiedy tylko nadchodził kryzys - czy to z powodu braku finansów czy słabości agentury - zawsze w głowach kierujących Zarządem II SG WP tkwiła pomoc "towarzyszy radzieckich".

Czesław Kiszczak, według analizy Cenckiewicza, nie nadawał się do pełnienia funkcji szefa wywiadu wojskowego (1973-1979), gdyż nigdy nie miał z nim nic wspólnego. Gdy zarządzał WSW doszło do - być może - największej kompromitacji służb w PRL, ucieczki do USA kpt. Jerzego Sumińskiego w 1981 r. Sumiński odpowiadał za osłonę kontrwywiadowczą wywiadu wosjkowego. Przekazał dokumentację, związaną z działalnością poszególnych Oddziałów, Amerykanom.

Nie mniej spektakularna była dezercja ppłk Mariana Kozłowskiego w 1969 r. Lotnik udał się służbowo do Szwecji, z której już do PRL nie wrócił. Co ciekawe, został zwerbowany przez wywiad angielski i zamieszkał w Stanach Zjednoczonych pod innym nazwiskiem i papierami. Ożenił się z agentką CIA, Helen Coleman, która miała wiedzę o polskich służbach znacznie większą, niż on sam. MON i służby wojskowe nie potrafiły go odszukać, a sąd ustalił datę zgonu na 1982 r. tak, by żona Kozłowskiego mogła otrzymać rentę. Cenckiewicz odnalazł dezertera i prowadził z nim korespondencję, dzięki czemu poznał szczegóły "zdrady" oficera.

Historyk ujawnia też kilku informatorów wojskowych służb, np. Stanisława Cioska, byłego prominentnego działacza PZPR, dziś eksperta medialnego w sprawach polsko-rosyjskich. Miał on być zwerbowany przez wywiad do współpracy w 1969 r. W jednej z notatek służbowych czytamy o spotkaniu Cioska z przedstawicielami Zarządu II: "W czasie spotkania tow. Ciosek zaproponował dostarczenie dwóch teczek kandydatów wyjeżdżających na praktyki naukowe do USA. Dodatkowo zobowiązał się dostarczyć projekt organizacyjny mającej powstać na terenie Warszawy międzynarodowej Organizacji Studentów Międzynarodowych. (...) Ciosek zobowiązał się udzielić nam pomocy przy obsadzeniu co ciekawszych stanowisk przez naszych ludzi".

Wreszcie Cenckiewicz precyzyjnie opisuje wpływy i kompromitacje - z odnalezieniem rakiet Roland-2  w Iraku chociażby - WSI w III RP. Nie mogę zrozumieć, skąd ten szacunek i estyma do wojskowych, wywodzących się z PRL, np. u Bronisława Komorowskiego? Dlaczego jako jedyny z PO zagłosował przeciwko rozwiązaniu tego wirusa polskiej transformacji? Dlaczego akceptował wyszkolonych w państwie sowieckim wojskowych? Dlaczego nie wyrażał sprzeciwu wobec potężnych postaci w WSI, zamieszanych bezpośrednio w aferę FOZZ? Dlaczego wreszcie nie zważał na zawiadomienia gen. Rusaka (szef WSI w latach 1997-2001) na temat spotkania gen. Izydorczyka z rezydentem rosyjskich służb w 1992 r. w Zakopanem i wydał mu - już po tych niepokojących pismach - certyfikat NATO? Nasuwa się pytanie o to, czy tajemnice NATO - dzięki takim ludziom - dostały się w niepowołane ręce?

Masa pytań, ciekawych historii i szeroka analiza - to wszystko znajdziemy w książce Cenckiewicza. Tylko dlaczego historyk ma embargo na spotkania w mediach? Czy nikogo nie interesuje ciąg historyczny wojskowych służb w III RP i spuścizna, jaką odziedziczyły WSI?

Lubię to! Skomentuj70 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale