293 obserwujących
1356 notek
4295k odsłon
  1974   0

Migalski nie rozumie głodówki

Europoseł nie mógł się powstrzymać i musiał ogłosić, że nie popiera strajku głodowego działaczy dawnej opozycji antykomunistycznej. Jego prawo, choć argumenty, jakimi się posługuje, są niezbyt trafione, a momentami polityk okazuje frustrację. Co tak poruszyło Marka Migalskiego?

Podobno głodówka to "kpina" z walki o elementarne prawa do życia i wolności. Przecież strajki przybierają różne formy i nie obowiązują tylko w tej dziedzinie. Podobnie sprawa się ma z wychodzeniem ludzi na ulicę. To jest ich niezbywalne prawo, właśnie prawo do wolności. Tej, z której korzysta Marek Migalski na własnym blogu.

Europoseł porównuje walkę przeciwko wyrzuceniu de facto historii ze szkół z obroną lekcji tańca i w-f. Czy można pokazać większą ignorancję wobec palącego przecież problemu, o czym sam w tekście wspomina? Dalej Migalski pisze: "Kształt szkolnictwa średniego, choć ważny, nie należy do takiego katalogu podstawowych kwestii". Czyli sam przyznaje, że przyszłe pokolenia matołów i ignorantów to nie podstawowy problem dla Polski. Że obcięcie lektur Sienkiewicza i Gombrowicza to pestka. Nauka o swojskości w historii i wtłaczanie bzdur z kategorii "pierdoły" młodym ludziom, którzy potem chcą poradzić sobie na studiach i mieć szansę na rynku pracy, to nic takiego. Nie chcę używać argumentów ad personam, ale być może sam bym miał takie podejście, pisząc z pozycji europosła, zasiadającego w unijnym parlamencie w Brukseli.

Migalski zaznacza, że społeczeństwo ma wybór i może odsunąć od władzy tych, którzy psują szkolnictwo. To tylko teoria. W praktyce nie odbyły się żadne poważne konsultacje na temat proponowanych zmian. Kiedy historycy chcieli rozmawiać z ówczesną minister, Katarzyną Hall, zostali odesłani z kwitkiem.Proponowana degrengolada polskiej szkoły, ale też uczelni wyższych, poszła zbyt daleko, by biernie czekać na wybory. Być może dla głodujących to jedyny sposób na zwrócenie uwagi na problem? Przecież Migalski wie, iż historycy na najwyższych urzędach w państwie praktycznie nie mają nic do powiedzenia na temat reform. Unikają tego tematu jak ognia.

"Jest dokładnie odwrotnie – samopoczucie chyba mają lepsze, a ich zdrowiu nic nie grozi (zobaczycie, że wyjdą z tego bez szwanku)" - to stwierdzenie o głodujących świadczy o tym, że europoseł nie rozumie kompletnie idei strajku. Zamiast wsparcia, wybiera metodę wyśmiania, która nabiera kolorytu frustracji.

Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale