284 obserwujących
1323 notki
4148k odsłon
1431 odsłon

Zdruzgotany Real po spotkaniach z Barceloną i kompromitacji z Ajaxem Amsterdam

Wymowna reakcja fanki Realu Madryt na wynik 1:4 z Ajaxem.
Wymowna reakcja fanki Realu Madryt na wynik 1:4 z Ajaxem.
Wykop Skomentuj12

300 minut bez gola


O ile w pierwszym meczu Real niezasłużenie przegrał zbyt wysoko, o tyle nie wykorzystał okazji do rewanżu. Barcelona stwarzała już więcej szans, tylko raz była konkretna – tym razem do siatki trafił Rakitić. „Królewscy” częściej zmuszali Barcę do błędów indywidualnych, nakładając wysoki pressing. Cóż jednak z tego, skoro znakomicie wszystko wyglądało aż do pola karnego Ter Stegena? Gdy trzeba było uderzyć, Vinicius niecelnie podawał lub oddawał strzał w rywali. Karim Benzema tym razem nawet nie miał okazji bramkowej, a mówimy o napastniku światowej klasy, który nie jest typowym lisem pola karnego. Piłkarze Realu są po tych dwóch porażkach zdruzgotani, bo przecież potrafili w obu starciach z Barceloną powstrzymać Leo Messiego. To nie były wielkie pokazy umiejętności Argentyńczyka, który został zwyczajnie wyłączony z gry. Co z tego, skoro Real nie odpowiada rywalowi bramkami.  Zapowiedź, że wróci fatalna forma z jesieni ujawniła się tuż przed klasykami z Barceloną. W niewyjaśnionych okolicznościach „Blancos” przegrali ligę nie tyle z Barceloną, a z Gironą, prowadząc do przerwy spokojnie 1:0. Po zmianie stron stało się coś niewytłumaczalnego – Madrytczycy padli jak muchy, a beniaminek dwukrotnie ukąsił. Z Realu nie było co zbierać. W meczu ligowym z Levante „Królewskich” uratowały dwa rzuty karne, inaczej ponownie straciliby punkty. Statystycznie, to „Królewscy” nie strzelili gola z akcji od ponad 300 minut! Jest to o tyle szokujące, gdy przeanalizujemy grę Realu w styczniu i lutym, gdy złapał wiatr w żagle. Najważniejsze sprawdziany trener Solari zdawał: pokonał wysoko Atletico Madryt 3:1, wywiózł cenną wygraną z Amsterdamu (2:1 z Ajaxem), wreszcie niezasłużenie Real tylko zremisował 1:1 na Camp Nou w pierwszym starciu w Pucharze Króla. W ciągu zaledwie trzech dni prysła nadzieja na zdobycie dwóch bardzo pożądanych trofeów.

Potrzebny drugi Zidane


Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby Santiago Solari pozostał szkoleniowcem Realu na przyszły sezon – nawet, zakładając powtórkę z rozrywki i kolejną wygraną w Lidze Mistrzów, przy udrękach w krajowych rozgrywkach. Argentyńczyk ma swoje zasługi, bo wypromował Viniciusa i Requilona, chowając do „zamrażarki”, znajdujących się bez formy, Marcelo czy Bale’a. Tu jednak potrzeba kogoś do nowego projektu, kto wstrząśnie tymi, którzy w przyszłości pozostaną. Problem w tym, że takich nazwisk na rynku nie ma. Jose Mourinho, podobno faworyt do objęcia steru w Madrycie, dawno niczego wielkiego nie wygrał. Z Chelsea i Manchesterem United jego ostatnie przygody były nieudane. Z kolei Antonio Conte bywa zbyt wybuchowy i mocno ogranicza zawodników o wielkim potencjale. Joachim Loew pozostaje selekcjonerem reprezentacji Niemiec, natomiast powrót Zinedine’a Zidane’a jest niemożliwy. Perez szykuje się do nowej ery i wychowuje młode pokolenie trenerów, byłych piłkarzy Realu: Gutiego, Raula, Xabi Alonso. Wielce prawdopodobne, że któryś z nich w końcu zakotwiczy na ławce trenerskiej „Królewskich” na dłużej. Szkoda będzie, jeśli nawiązanie do złotych czasów Realu z lat 50., gdy na oczach wszystkich fanów piłki nożnej wydarzyła się historia z dominacją w Lidze Mistrzów, tak sromotnie runie..

...I runęło.


Tekst został opublikowany w nieco zmodyfikowanym kształcie w "Gazecie Polskiej Codziennie"

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport