Chiński minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi, przemawiając w sobotę na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa za pośrednictwem łącza video, powiedział między innymi:
"Suwerenność, niezależność i integralność terytorialna każdego kraju powinny być szanowane i chronione. Ukraina nie jest wyjątkiem!"
Wang zaznaczył wprawdzie, że obawy Rosji dotyczące Ukrainy muszą być „szanowane” wraz z obawami innych uczestników tego kryzysu, który grozi przerodzeniem się w zbrojny konflikt. Ten szacunek dla rosyjskich obaw nie jest jednak kołem ratunkowym dla Putina, ponieważ Wang powiedział dosłownie:
"Wszystkie strony mają prawo do wyrażania swoich obaw, a uzasadnione obawy Rosji powinny być w równym stopniu szanowane i brane pod uwagę."
Kluczem jest oczywiście słowo UZASADNIONE. Chiński minister wyraził cienko zawoalowane potwierdzenie, że wszyscy uczestnicy tego konfliktu maja jakieś swoje obawy, ale rosyjskie obawy niekoniecznie są ważniejsze od obaw innych państw. To jest elegancki sposób wyrażenia opinii, że rosyjskie obawy płynące z obsesji i paranoi, czyli nieuzasadnione, na uwagę nie zasługują.
Poza tym, oczywiście, zawsze można brać pod uwagę czyjeś obawy, ale nie wynika z tego żaden obowiązek podjęcia działań, by te obawy ukoić.
Moim zdaniem Chiny, zawsze działające w długiej skali czasowej, wyraziły na monachijskiej konferencji dezaprobatę dla rosyjskiej intencji naruszenia geopolitycznego status quo, potencjalnie wprowadzającej nieład i powodującej straty na europejskim końcu Nowego Jedwabnego Szlaku.
Inne tematy w dziale Polityka