Stary Wiarus Stary Wiarus
143
BLOG

Zbroimy się z przyjaciółmi, czli Nuklearne Parasolki z Cherbourga.

Stary Wiarus Stary Wiarus Polityka Obserwuj notkę 13
Świetny pomysł, panie premierze, zbrójmy się z przyjaciółmi, tylko nie z tymi.

image




Otóż, panie premierze, jeden w tym tylko szkopuł. Pan ma na myśli francuską broń atomową, pod kontrolą Francji.

Pomijając już, że rozmiar arsenału atomowego Francji jest mizeny –  Francja ma ok. 290 sztuk broni jądrowej, w tej licznie 240 głowic TNO do pocisków  M51 na strategicznych okrętach podwodnych klasy Triomphant. Z francuskich okrętów podwodnych, mówiąc łagodnie, Polska nie będzie miała wiele pożytku.  Pozostałe 50 głowic TNA o mocy 300 kiloton każda jest przenoszonych przez pociski  powietrze-ziemia ASMP- A i ASMP-R o zasięgu do 600km. Pociski stanowią uzbrojenie wielozadaniowych myśliwców Rafale i starszych Mirage 2000N. Nie mogą być przenoszone przez inne samoloty, nie są zintegrowane z F-16 ani z F-35.

40 głowic przeznaczonych jest do pocisków ASMP-A przeznoszonych przez nyśliwce dywizjonu EC3/4 z bazy w Istres, i dywizjonu EC 1/91 z bazy w Saint Didier. Dziesięć głowic przeznaczonych jest do pocisków ASMP-R dla samolotów Rafale w wersji lotnictwa morskiego, latających z jedynego francuskiego lotniskowca Charles de Gaulle, okrętu flagowego francuskiej marynarki wojennej.

Tylko że jest pewien problem. Biorąc pod uwagę całokształt historii stosunków francusko-rosyjskich, prędzej Sekwana pod górę popłynie, niż Francuzi wycelują którykolwiek z tych pocisków w jakikolwiek obiekt rosyjski.

Natomiast ten arsenał świetnie się nadaje do utrzymywania, w najlepszym duchu Comedie Française, iluzji francuskiego parasola nuklearnego nad Europą, który świetnie będzie się sprawdzał przy dobrej pogodzie geostrategicznej, natomiast nie będzie działał kiedy zaczną padać geostrategiczne deszcze.

Realistycznie, francuski parasol nuklerany nad Polską będzie polegał na tym, że dwa-trzy razy do roku w którejś z polskich baz lotniczych będzie od osłoną nocy lądował samotny myśliwiec Rafale z podwieszonym pociskiem ASMP, który natychmiast będzie kołował do hangaru obstawionego kompanią uzbrojonych po zęby francuskich komandosów o marsowych twarzach. Potem nieliczni szczególne zaufani polscy oficerowie będą mogli ten samolot obejrzeć, naturalnie bez podchodzenia za blisko. "Messieurs", powie z namaszczeniem francuski dowódca misji w kepi ze złotymi szamerunkami – "oto nasza broń atomowa, która gwarantuje wam niepodległość i suwerenność". Pocisk będzie cicho wisiał pod kadłubem myślwca. Dookoła samolotu będzie się odbywał bezgłośny balet francuskich techników uzbrojenia podłączających i odłączających do i od samolotu bogaty asortyment kabli, oraz wpatrujących się w ekrany komputerów oznaczonych czarno-czerwonymi nalepkami TRÈS SECRET, do których nie będzie wolno się zbliżać Polakom. Nikt z Polaków nie będzie wiedział, czy w pocisku jest nuklearna głowica bojowa, czy tylko zamontowany w jej miejsce balast. 

Rafale odleci z powrotem do Francji tej samej nocy, a w kasynie oficerskim rozpocznie się robocze śniadanie polsko-francuskie, poświęcone przewidywanej już za dwa lata dostawie makiet pocisków i głowic służących do szkolenia polskiej obsługi technicznej, żeby im nie było przykro, że nie mogą dotknąć francuskiej broni.



Ale w związku z niedawnym pobytem kanclerza Merza na dywanie w Oval Office, gdzie po rozmowie w cztery oczy z Trumpem siedział na konferencji prasowej z bardzo nietęgą miną, i ograniczył swoje wypowiedzi do trzech minut (Trump - 32 minuty), być może jest lepszy sposób podejścia do tej samej kwestii.

Niech ludzie Prezydenta RP rozpoczną wstępne rozmowy z Białym Domem i Pentagonem na temat objęcia Polski programem NATO Nuclear Sharing i przebazowania ok. 20 bomb termojądrowych B-61 z bazy lotniczej Büchel w Niemczech do odpowiednio wybranej i przygotowanej bazy w Polsce. B-61 mogą być przenoszone przez F-16 i F-35. W odróżnieniu od parasola francuskiego, amerykańska taktyczna broń nuklearna z programu NATO Nuclear Sharing przeznaczona jest do przenoszenia przez samoloty sojuszników. Francuska wymaga samolotów, którymi w Europie latają tylko Francuzi.

Dlaczego ludzie prezydenta? Bo oprócz tego że rząd woli parasol francuski czyli niemiecki od amerykańskiego, ten rząd z Amerykanami w ogóle rozmawiać nie może. Premier  i minister spraw zagranicznych tego rządu mają zakaz wstępu do Białego Domu, a co za tym idzie również do Pentagonu, w nagrodę za całokształt wieloletniego obrzucania prezydenta Trumpa inwektywami.

Natomiast ośrodek prezydencki tak z Białym Domem jak i z Pentagonem rozmawia bez przeszkód i cieszy się zaufaniem prezydenta Trumpa.

Mamy wyszkolone do przenoszenia broni nuklearnej załogi F-16 – Polska od 2014 roku bierze udział w NATO-wskich dorocznych ćwiczeniach nuklearnych 'Steadfast Noon' (2014, 2017, 2021, 2022, 2023, 2024, 2025)

F-35, które da Bóg niedługo przylecą, są z najnowszej transzy Block 4, i są prawdopodobnie przystosowane fabrycznie do przenoszenia broni nuklearnej, naturalnie po załadowaniu odpowiedniego software.

Zostaje jeden nieco wstydliwy szczegół. F-16 Polska ma, a F-35 niedługo będzie miała – pod warunkiem, że SKW pozwoli Tuskowi zwolnić ze stanowiska zastępcy szefa SKW płk Krzysztofa Duszę, jednego z ojców sławnej umowy SKW-FSB z 2013 roku, zawartej w tajemnicy przed NATO i polskim kontrwywiadem cywilnym (ABW), której istnienie wyszło na jaw dopiero w 2023 roku, dzięki prof. Cenckiewiczowi.
 Sojusznicy już co najmniej dwukrotnie bezskutecznie żądali odwołania płk Duszy, i raczej nie powierzą SKW ochrony kontrwywiadowczej tajnych technologii F-35, tak długo jak długo pozostaje on w kierownictwie tej służby. 




emigrant (nie mylić z gastarbeiterem)       

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka