https://www.salon24.pl/u/dzierzba/1487268,polacy-najbardziej-niewierzaca-nacja-swiata
Polacy - najbardziej niewierząca nacja świata
dzierzba, 4.02.2026
(...)Polacy nie wierzą, że niedługo będą płacić tyle za energię, że ta stanie się dobrem luksusowym. Nie wierzą, że za chwilę realnie mogą bać się wychodzić z domów, bo ulice zapełnią imigranci z krajów afrykańskich, którzy nie będą chcieli stąd wyjeżdżać ze względu na wyśmienity socjal lub skutecznie im się to uniemożliwi. Nie wierzą też i w to, że oni ten socjal opłacą z własnych kieszeni. Nie wierzą, że porody na SOR-ach to standard czekający na pełne wdrożenie a zakończenie osiemset plus będzie równie proste, jak zamykanie porodówek. Nie wierzą, że to co zbiera Orkiestra to mniej niż promil rocznego budżetu NFZ i tak w ogóle niekoniecznie o sprzęt „dla dzieciaków” w niej chodzi. Nie wierzą, że szpiedzy istnieją naprawdę, a ludzie mówiący po polsku mogą świadomie działać na szkodę swojego kraju. Nie wierzą, że zaraz będą zalani podłej jakości żywnością z Ameryki Południowej i że likwidacja rolnictwa i górnictwa to nie są błahostki o których nie warto nawet mówić. Nie wierzą, że nazywanie niemieckich obozów koncentracyjnych polskimi to żadne nieuctwo, ale celowe działanie. Nie wierzą, że ich nienawiść do jednej z partii od dawna nie jest już efektem innego pojmowania interesów państwa i swoich, ale dzikiej, bezmyślnej celowo podsycanej przez media, odbierającej rozum i godność, sterowanej furii. Nie wierzą, że hasło ***** ***! uczyniło z nich zwykłych, wulgarnych chamów. Nie wierzą, że władza może jawnie łamać prawo i konstytucję. Nie wierzą, że Orlen za Obajtka miał się świetnie, a teraz drastycznie dołuje. Nie wierzą, że CPK to rozwój i praca, a nie gigantomania. Nie wierzą, że są upolitycznieni, sprzeniewierzający się ślubowaniu sędziowie i prokuratorzy i jeżeli tego się nie ukróci, wszyscy będziemy mieć przerąbane. Nie wierzą, że przejęcie publicznych mediów to był jawny zamach na nie. Nie wierzą, że akceptowanie byłych komunistycznych bonzów na ważnych stanowiskach państwowych to coś, co nie powinno się nigdy wydarzyć. Nie wierzą, że poprzez reformę systemu edukacji chcą zrobić z dzieci bezmyślne stado niezdolnych do głębszej refleksji proli. Nie wierzą, że wyroki sądowe można komentować. Nie wierzą, że jeżeli nie Kościół Katolicki ze swoimi pouczeniami, to inna instytucja religijna bardziej dosadnie wymusi na nich jedynie właściwe z punktu widzenia jej dogmatów postępowanie. Nie wierzą, że nawet jeżeli traktują je z przymrużeniem oka i wyśmiewają, to oglądając durne seriale dla durniów, z każdym odcinkiem, po kawałeczku, sami stają się durniami. Nie wierzą także, że mogą mieć zaraz koło siebie tyle wiatraków, że gdyby kiedykolwiek coś poza kryminalnym bełkotem przeczytali, żartowaliby gorzko, że walczyć mogą z nimi równie skutecznie, jak Don Kichot ze swoimi olbrzymami. Polacy wreszcie nie wierzą i w to, że tak jak przed ponad 230 laty, teraz ponownie ich kraj może zniknąć z mapy Europy i zarządzający wtedy tym terytorium nie będą ani trochę zainteresowani dbaniem o ich bezpieczeństwo i potrzeby.
Mógłbym pewnie jeszcze długo wymieniać, ale przecież nie o to chodzi. Istotne, że jako naród tak bardzo odessaliśmy się od rzeczywistości zasysając w powstałą pustkę takie ilości urągających zdrowemu rozsądkowi i instynktowi samozachowawczego bredni, półprawd lub po prostu ordynarnych kłamstw, że zbliżamy się chyba do jakiejś granicy tego szaleństwa. Co się za nią znajduje nie wiem, ale najwyższy czas uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę, tak samo jak naprawdę więcej nas łączy niż dzieli.
Targany całkiem podobnymi uczuciami, tyle że 19 lat temu, w 2007 roku, napisałem i po jakimś czasie opublikowałem w Salonie 24 tekst "Modlitwa Emigranta". Pod wpływem refleksji Szanownego Pana Kolegi Dzierzby powróciłem do tekstu pióra młodszego mnie, by się z przerażeniem przekonać, że z wyjątkiem trzeciorzędnych szczegółów (jak zniesienie w międzyczasie wiz turystycznych do Kanady i USA, oraz konieczności zmiany na aktualne liczebników w odniesieniach do mojej emigracji), tekst pozostał całkowicie aktualny. Mam także takie uporczywe wrażenie, że o ile spełni się wizja powtórki historii sprzed ponad 230 lat, to prawdopodobnie spotkam kol. Dzierzbę na emigracji.






Komentarze
Pokaż komentarze (14)