Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz posiada obywatelstwo rosyjskie odziedziczone po matce. Jest córką polskiego matematyka Aleksandra Pełczyńskiego i "Rosjanki Swietłany". Nazwiska panieńskiego i otczestwa Rosjanki Swietłany próżno szukać tak w polskim, jak i w rosyjskim internecie, zupełnie jakby je starannie wyczyszczono, więc nie wiadomo, skąd śp. mama pani ministry się w Rosji wywodziła.
Szczątkowe, pośrednie ślady po Swietłanie Pełczyńskiej w polskiej sieci wnoszą tylko tyle, że propagowała w Polsce pseudomedyczne, antynaukowe brednie.
(Z myślą o moich pacjentach ukończyłam specjalistyczne kursy pracy z wahadłem, autorstwa Swietłany Pełczyńskiej, które pozwalają mi na szerokie spektrum oddziaływania i wsparcia zdrowia psychofizycznego i rozwoju zarówno osób dorosłych jak i
dzieci http://dlazdrowia-gabinet.pl/62,normalizacja-i-oczyszczenie )
Jeżeli Pełczyńska rzeczywiście ma ma podwójne obywatelstwo rosyjskie i polskie, to casus mianowania obywatelki rosyjskiej kierownikiem działu rosyjskiego a następnie zastępcą dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich, podsekretarzem stanu w MSZ pracującym w obszarze polityki wschodniej, ambasadorem RP w Moskwie, a obecnie ministrem rządu RP, stanowi arcydzieło pozycjonowania.
Czy obywatelstwo rosyjskie mogłoby być potencjalnym czynnikiem nacisku rosyjskiego na Pełczyńską? Ktoś, kto w swojej pracy naukowej i eksperckiej zajmował się analizą stosunków międzynarodowych na obszarze postsowieckim, sytuacji społeczno-politycznej w Rosji i krajach Europy Wschodniej, a także polityką UE wobec tych państw, zostając ambasadorem RP w Moskwie staje się automatycznie przedmiotem zainteresowania FSB. Jeśli posiadanie obywatelstwa rosyjskiego (lub prawa do jego uzyskania) zostało zatajone przed polskimi przełożonymi lub pominięte w ankiecie bezpieczeństwa osobowego, osoba taka staje się podatna na potencjalny szantaż obcych służb grożących ujawnieniem tego faktu..
Inne tematy w dziale Polityka