Stary Wiarus Stary Wiarus
18
BLOG

Comedie Polonaise: "La Aigre Soupe Polonaise au Levain de Seigle"

Stary Wiarus Stary Wiarus Polityka Obserwuj notkę 5



Rozumiem, że minister wyśle polski lotniskowiec po Ziobrę i zagrozi zbombardowaniem Waszyngtonu?

Trzeba było wydać Amerykanom Polańskiego, to może byście mieli cień szansy uzyskania wzajemności.
A tak jak jest, to nie macie, i ośmieszacie się z każdym dniem bardziej.


Możecie naturalnie wystąpić o ekstradycję. Skończy się tak samo jak w 2007 roku, kiedy ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro bardzo chciał dorwać niejakiego Edwarda Mazura, bo koniecznie trzeba było komuś dopasować zabójstwo komendanta głównego policji gen.Papały. Amerykański sąd wniosek zaorał, nie kryjąc swej opinii o polskim wymiarze sprawiedliwości, polska prokuratura umorzyła śledztwo w 2014 roku z powodu braku dowodów winy, a p. Mazur zmarł we własnym łóżku  w Chicago w 2023 roku, w wieku 77 lat.


Co do pomysłu, że polskie MS unieważni paszport genewski wydany przez rząd Węgier pod auspicjami Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR), w wyniku prawomocnego przyznania Zbigniewowi Ziobrze statusu uchodźcy przez węgierski sąd –  10/10 za oryginalność.

image



Fantazje ze zmazą nocną, że polska jurysdykcja obejmuje cały wszechświat, nie są rzeczą nową, ale:

Po pierwsze, kiedy Ziobro jest już w USA. może tam żyć długo i szczęśliwie nie posiadając żadnego dokumentu osobistego oproćz ewentualnie prawa jazdy, które na poczekaniu wyda mu lokalna policja. 

Po drugie, suwerenne państwo może wpuszczać kogo zechce, z paszportem lub bez paszportu. Wszystkie ustawy imigracyjne wszystkich krajów i wydae na ich podstawie przepisy wewnętrzne mają klauzule dla sytuacji nadzwyczajnych, z których stosowania suwerenne państwo nie musi się nikomu tłumaczyć.

Sam ponad 40 lat temu bez kłopotu przeleciałem z Europy do Australii, pomimo że ufny w swoją moc sprawczą PRL ograniczył ważność mojego paszportu do krajów Europy, a Australia nie leży w Europie. Za cały dokument podróży miałem kartkę formatu A4 z nagłówkiem "DFTTA – Document for Travel To Australia". Pod tym było przylepione moje zdjęcie,  wypisane na maszynie moje personalia,  pieczęć ambasady australijskiej, która ten dokument wydała, oraz numer telefonu pod który mógł zadzwonić każdy, komu by się to nie podobało. Na lotnisku odlotowym i dwóch lotniskach pośrednich nikt okiem nie mrugnął. Paszportu PRL nikt nie chciał oglądać. Strażnik graniczny w Sydney uśmiechnąl się od ucha do ucha, przybił na tej kartce stempel wjazdowy i powiedział: "Welcome to Australia, mate. You are safe here" ('Witaj w Australii, kolego. Tu jesteś bezpieczny').




emigrant (nie mylić z gastarbeiterem)       

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka