
Radosław Sikorski został odznaczony przez prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza Orderem Księcia Jarosława Mądrego III klasy dnia 26 kwietnia 2011 roku, w 25 rocznicę katastrofy w elektrowni atomowej w Czernobylu.
Sam Sikorski powiedziałby zapewne, że to była pospolita dyplomatyczna błahostka – ot, z przyczyn kurtuazji i protokołu odznaczono ministra spraw zagranicznych zaprzyjaźnionego państwa. W rzeczywistości, Order Księcia Jarosława Mądrego otrzymany od Janukowycza może stanowić przekaz z kluczem. Oryginalne uzasadnienie przyznania tego orderu w dekrecie prezydenckim podpisanym przez Janukowycza brzmi (po rosyjsku - Janukowycz jest rosyjskojęzycznym Ukraińcem):
"за значительный личный вклад в преодоление последствий Чернобыльской катастрофы, реализацию международных гуманитарных программ, многолетнюю плодотворную общественную деятельность'
czyli
"za znaczny osobisty wkład włożony w walkę z następstwami katastrofy czarnobylskiej, realizację międzynarodowych programów humanitarnych oraz wieloletnią działalność społeczną"
To czysty nonsens, tak kłamliwy, że być może maskujący drugie dno.
Do katastrofy elektrowni atomowej w Czarnobylu doszło 26 maja 1986 roku. Sikorski, świeżo upieczony obywatel brytyjski, zamieszkały stale w Zjednoczonym Królestwie, przebywał wówczas w Afganistanie, jako korespondent The Sunday Telegraph, The Observer oraz BBC, uzbrojony w AK-47, i siłą rzeczy żadnej roli w walce z następstwami katastrofy czarnobylskiej nie odegrał.
Do Polski Radek powrócił z Wielkiej Brytanii w 1990 roku i zajmował się w kraju wszystkim, tylko nie Czernobylem.
Trudno też wyliczyć "międzynarodowe programy humanitarne" jakie realizował Radek lub doprecyzować jego "wieloletnią działalność społeczną" przed 2011 rokiem, którą mogłaby zauważyć Ukraina.
Nie może tu chodzić o wkład w grożenie demonstrantom z kijowskiego Majdanu śmiercią, jeśli nie podpiszą niekorzystnego porozumienia z Janukowyczem ponieważ ten epizod kariery Radka nastąpił dopiero w 2014 roku, trzy lata po przyznaniu mu przez Janukowycza wysokiego ukraińskiego odznaczenia, a bezpośrednio przed ucieczką Janukowycza do Rosji
O co zatem chodziło Janukowyczowi (i/lub jego rosyjskim mocodawcom)?
Czy aby nie o przypomnienie Radosławowi, skąd mu wyrastają nogi, poprzez dyskretny przekaz "pamiętaj o Afganistanie?"


Komentarze
Pokaż komentarze (4)