
Art. 2:
Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.
Biorąc pod uwagę zgraje prawników aktywnych w Polsce, w procesie ustawodawczym, i ogólnie w życiu publicznym, nie uwierzę do końca swoich dni, że proste i powszechnie zrozumiałe wyrażenie "państwo prawa" zostało w Konstytucji RP przekręcone na wieloznaczne i otwarte na wiele interpretacji "państwo prawne" przypadkowo.
Każdy teoretyk prawa na życzenie chętnie objaśni co to jest państwo prawa. "Państwo prawne" natomiast nie ma żadnej ostrej definicji, jest rozmyte - jak wszystko w Polsce.
Przyczyna tego stanu rzeczy jest moim zdaniem prosta jak budowa cepa. W państwie prawa państwo stanowi własne prawo i jest nim związane, czyli jest zobowiązane tego prawa przestrzegać. W cudacznym "państwie prawnym" przestrzeganie własnego prawa przez państwo jest opcjonalne, tylko wtedy kiedy państwu to pasuje i państwo ma na to ochotę. Z tego powodu, o ile np. obywatel USA skrzywdzony przez państwo ma rzeczywiste szanse uzyskania od swojego państwa stosownego zadośćuczynienia w sądach, choć nieprędko i niekoniecznie tanio, to tyle obywatel RP przeważnie może w ekwiwalentnym wypadku wbić zęby w ścianę.
W "państwie prawnym" chodzi głownie o to, żeby państwo mogło postępować jak uważa, bez możliwości powstrzymania jego działania przez prawo. Jeśli "państwo prawne" czegoś zrobić nie chce, to wyegzekwować tego od państwa nie sposób, niezależnie od tego co mówi prawo.
W państwie prawa ostatecznym autorytetem jest prawo.
W państwie prawnym ostatecznym autorytetem jest państwo.
Państwo prawa jest środkiem do wyższego celu - spójności społecznej.
»Państwo prawne« jest celem samym w sobie.
W 2009 roku Małgorzata Cimoszewicz-Harlan (córka byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza) i jej mąż Russell Harlan, zamieszkali stale w USA, wygrali przed sądem amerykańskim proces o zniesławienie przeciwko wydawcy tygodnika „Wprost”, a sąd przysądził odszkodowanie w wysokości 5 mln dolarów, umiarkowane na stosunki amerykańskie.
https://www.inpris.pl/en/whats-going-on-at-inpris/article/t/harlan-cimoszewicz-v-wprost/
W 2005 roku tygodnik "Wprost" opublikował tekst pt. „Konspiracja Cimoszewiczów”, w którym zarzucił córce premiera i jej mężowi nadużycia finansowe oraz udział w nielegalnych operacjach związanych z zakupem akcji PKN Orlen.Ponieważ tygodnik ukazywał się także w USA, a małżonkowie mieszkali na stałe w Stanach Zjednoczonych, wytoczyli proces o zniesławienie przed sądem w Chicago (stan Illinois). Ława przysięgłych uznała zarzuty dziennikarzy "Wprost" za całkowicie kłamliwe. Sąd zasądził solidarnie od Agencji Wydawniczo-Reklamowej „Wprost” oraz ówczesnego redaktora naczelnego Marka Króla 5 milionów dolarów.
Sąd Okręgowy, a następnie Sąd Apelacyjny w Warszawie odmówiły wykonania wyroku. Polskie sądy uznały, że amerykański wyrok narusza krajową klauzulę porządku publicznego. Podkreślono, że w polskim prawie odszkodowanie ma jedynie naprawić szkodę, a nie prowadzić do drastycznego wzbogacenia powoda i w efekcie do natychmiastowej upadłości pozwanej firmy. Wskazywano, że w realiach polskich zadośćuczynienie za taki czyn wynosiłoby maksymalnie 100–200 tysięcy złotych. Sąd Najwyższy podtrzymał decyzję niższych instancji. Ostatecznie zablokowało to możliwość przymusowego ściągnięcia kwoty 5 milionów dolarów z majątku wydawcy „Wprost” na terenie RP.
Z prawomocnego orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 25.01.2012: „Wykonanie tego wyroku naruszałoby polski porządek publiczny; sąd nie ocenia jaka kwota byłaby właściwa — ocenia jedynie, że ta zasądzona w USA jest rażąco za wysoka”; http://wirtualne media.pl/artykul/marek-krolbyła-wydawca-wprost-nie-musi-placic-gigantycznego-odszkodowania, 27.01.2012
Podobne cuda zdarzaja się w RP na codzień, kiedy np. spadkobierca usiłuje odzyskać prawo własności do kamienicy ukradzionej jego rodzinie prawem kaduka przez komunistów. Państwo na głowie stanie, by mu się to nie udało. No, chyba że zna kogo trzeba.
Pokusiłbym się o definicję, że różnica pomiędzy państwem prawa a państwem prawnym jest taka, że to ostatnie działa na niepisanej ale żelaznej Zasadzie Kargula:
"Prawo prawem, a racja musi być po naszej stronie".
Natomiast naiwni i dobrodusznie fajtłapowaci Polacy jak zwykle czytali nieuważnie, i dali sobie wcisnąć że państwo prawa i państwo prawne to przecież jedno i to samo, no i przecież tak samo jest wszędzie.
No to otrzymali Ch, D i KK.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)