Odłączyłem swój telewizor kilka lat temu od prądu i nie żałuję. I tak nie leci w nim nic interesującego: seriale, powtórki megahitów i kanały informacyjne. Swój flirt z telewizją odświeżyłem ostatnio na potrzeby Mistrzostw Świata (z których, poza piłką, zapamiętałem wuwuzele i to, że Soveto to slums 2,5 raza większy od Warszawy, gdzie białych gwałcą, zabijają, a już na pewno okradają). Od czasu afery Rywina w wiadomościach występują niemal wyłącznie tematy zastępcze. Kto kogo lubi, kto jest ładny, kto jest pijakiem, kto się zmienił, kto się nie zmienił, kto kocha a kto judzi i "dzieli Polaków".
Telewizor odłączyłem w momencie, kiedy zachciało mi się wbić do studia i zacząć szarpać siedzącego w nim "polityka" i dopytywać, co u licha z budżetem.
Mam całą, szeroką listę naglących spraw, którymi trzeba było się zająć już przysłowiowym wczoraj.
- kwestia deficytu: wolno tocząca się śniegowa kula, która w końcu pochłonie nas tak jak i pochłonęła Grecję. Fakt jego występowania świadczy, że Polski po postu nie stać na pewne "osiągnięcia państwa opiekuńczego". Z czegoś trzeba zrezygnować. Państwowej Służby Zdrowia ? Czemu nie, prywatyzacja jest lepsza i tańsza.
- kwestia ubezpieczeń społecznych: system przy obecnych warunkach jest idiotyczny, drogi i niewydolny. Nie ma szans być wydolny. A gdy człowiek się dowiaduje, że ok 50% tego, co wypracuje, zabiera mu państwo nim dostanie w ogóle przelew z wypłatą na konto, to się odechciewa pracować.... legalnie.
- martwy kapitał: masa działek ziemi nie może być sensownie użytkowana, bo jakiś baran zapisał, że mogą być wyłącznie rolnicze. Masa budynków w centrach miast niszczeje, bo są no-one`s property: własnością komunalną, wyłączoną z rynku: przez co (między innymi) ceny mieszkań szybują w kosmos, młodzi ludzie muszą brać na plecy kredyt a menele zaludniają kamienice (jak kto był w Czechach to pewnie widział, jak MOGŁYBY wyglądać kamienice, gdyby nie dano ich menelon) i je dewastują.
- wojsko: Rzeczpospolita Polska nie ma wojska.
- kwestia pracy: mamy spore bezrobocie (oficjalne). Rząd się cieszy, kiedy osiagnie sukces 12%, podczas gdy i tak jest to o 10% za dużo.
- drogi: dlaczego 1 km autostrady w Polsce kosztuje średnio 8 mln dolarów, podczas gdy w Czechach tylko 2 mln ?
i tak dalej, i tak dalej.
Włączam TV:
Wszyscy zajmują się kwestią, czy przed Pałacem powinien stać krzyż, czy nie.



Komentarze
Pokaż komentarze