Ratujcie się, uciekajcie !! Tą samą radę można dawać mieszkańcom Korei Pólnocnej jak i zwolennikom Jarosława Kaczyńskiego .
Pis to juz tylko grupka ludzi zagospodarowujaca doplaty i odcinająca sie nie tylko od spoleczeństwa, ale także od szerokich rzesz swoich zwolenników. Nie dopuszczą nowej krwi do siebie , "lud Kaczyńskiego" pełni im tylko rolę służebną, a Hofman z prezesem żyją już tylko dla siebie . Wszystkie karty polityczne zostały juz przez Kaczyńskiego zużyte, grepsy powiedziane, twarze pokazane. Nie zostało już nic, nawet dogmat o nieomylności Przywódcy kruszeje.
Poniewaz to nie chwilowy kryzys. To odrzucenie polityki Kaczyńskiego z powodów ,mozna powiedzieć, kulturowych. Ludzie coraz mocniej biorą życie w swoje ręce, są coraz bardziej samodzielni ekonomicznie i znają swiat. Więc nie potrzebują Nauczyciela Prawdy i w ogóle żadnych nieomylnych ideologicznych autorytetów, notabene Adama Michnika już tez. Niezależnie od kryzysów ekonomicznych . Szczególnie zużyło sie to , co od lat jest istotą polityki prezesa- eksponowanie rozlicznych, celowo demonizowanych wrogów. Spoleczeństwo jest coraz bardziej pragmatyczne, chciałoby tu i teraz z przeciwnosciami losu walczyć, a nie tylko sluchac kazań o spiskach i ukladach , ktorych głównym celem nie jest bynajmniej pokonanie tego wymyslonego w duzej mierze przeciwnika. Eksponowanie "wroga" tylko ma stawiać wiernych przy Przywódcy oraz usprawiedliwiać jego nieudolność.On nie musi wygrywać...
Sekty nie ewoluuja ale sie rozpadają, ewentualnie popełniają zbiorowe samobójstwo. Na taką sciezke politycznego samobójstwa Swiatynia Przeznaczenia Pisu wkroczyła szybko po wyborach prezydenckich, gdy prezes anulował "zmiane". Histeria smoleńska i desant paranoicznych przewodników i ich kazań na swiadomośc społeczną był szczytem rozwoju tej polityki. Dało to silną, poprzez aktywowanie społecznej paranoi, pozycje Kaczyńskiemu w opozycji, sformatowało jego prywatny lud, ale zniszczyło to środowisko w jego otoczeniu społecznym. Sa niewybieralni , nikt ich nie chce. To był szczyt rozwoju tej polityki. To już koniec- naturalne procesy demograficzne, masowa niechęc do prawicowego autorytaryzmu, ogólnie postepująca liberalizacja poglądów raczej otwiera pole dla Palikota, o ile ten stanie sie obliczalnym, czyli poważnym politykiem. Platforma pewnie znowu przesunie sie do centrum, korzystając teraz z walki o twardy elektorat Pisu Ziobry z Pisem Kaczyńskiego .
Można z Pisu wyjsc, ale Pis może nie wyjść z czlowieka. Dominująca tam mentalnośc spiskowa, megolamańska oraz malo pragmatyczny światopogląd zwyklego czesto ludzkiego nieudacznika podczepionego pod hasła Prawdy, nie nadaje sie do budowy nowej prawicy. Taka nie zbuduje sie nigdy na polityce walki z bliżej nieokreslonym "wrogiem ", ale tylko wtedy, gdy jej liderzy pokazą innym cele pragmatyczne, mierzalne, takie przy ziemi. Czekanie na Budapeszt do takich nie należy. Wtedy zorganizuja przy sobie szersze partyjne doły. Więc nie nadają sie do tego liderzy Nowego Ekranu, Solidarnych 2010 i inne odpryski paranoicznego Pisu. Także, przynajmniej na razie, Ziobryści.
"Lud Kaczyńskiego" czyli twardy elektorat Pisu ma obecnie wybor - uciekac na pustynie i czekac na bardziej rozsądnych i skutecznych proroków, albo samemu wziąc swój los w swoje ręce. Samemu próbowac organizowac sie , ale już na całkowicie innych zasadach.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)