Dlaczego akurat zamieszki nastąpiły w Warszawie, a gdzie indziej ich nie było ?
Przychodzi do głowy pewna myśl, przez analogie do zachowań posłów w Sejmie, gdy widzą akurat właczone kamery. Nagle zaczynaja grać po publiczkę, spokojny zwykle poseł pragnie pokazać sie wyborcom. Głośniej do czegoś przekonuje, mocniej atakuje przeciwnika.To spotyka sie z odpowiedzią drugiej strony, ktora koniecznie chce dac wyrażny odpór, jasny komunikat. Przy okazji dbałości o interes własnej partii posłowie takze promuja siebie, dbaja o własną popularność, robią sobie reklamę. To sie przekłada na wymierne zyski z silniejszej własnej pozycji politycznej, choćby na pewność wyboru na drugą kadencje, no i te ambicje osobiste, kto nie chce byc popularny ....Ale osiągają to często za cene radykalizacji, wygrywa ten głosniejszy, bardziej agresywny, wyrażnie kogoś o coś oskarżający. Powstaje spirala nakrecająca się sama, strony konfliktu jakby żywią sie sobą i wzajemnie dają sobie paliwo .
Demonstracje w Warszawie to tak, jak transmisja z Sejmu. Wszyscy aktorzy mają świadomość, ze będą w mediach na tapecie. Nie, nie chodzi o biegajacych chuliganów czy demonstrantów, w role posłów wcielają sie politycy i liderzy opinii swoich kółek, jak dziennikarze, Sakiewicz, Ziemkiewicz czy Blumsztajn ze swoimi srodowiskami . Też nie chodzi o kamery na ulicach- po prostu oni wszyscy beda teraz marsze komentowali, robili wierszówke, zbierali tantiemy polityczne, wpływali na swoich wyborców, organizowali emocjami swoje tłumy dla siebie .Beda czerpali korzysci .To bardziej jest mozliwe w centrum uwagi , w Warszawie niz w Poznaniu. Na prowincji nie trzeba być aż tak głosnym ,przekrzykiwac sie z przeciwnikami , w efekcie być radykalnym. Nie ma tyle interesów do zrobienia co w Warszawie.
Do tego dochodzi stała polityka środowisk ekstremistycznych i tych dwu polskich oblęzonych twierdz - Gazety Wyborczej i Pisu . Blumsztajn nie spocznie w szukaniu antysemitów i "ksenofobów" w każdej dziupli w lesie, a Sakiewcz z Macierewiczem w wiecznym szukaniu spisków, zamachow i "agentów" . Zaściankowa, obskurancka, ksenofobiczna formacja Michnika i Gazety Wyborczej niczym sie nie rózni w swoich metodach od twardego Pisu.Wystarczy im tylko odwrócic bieguny . Czyli obie strony szukają swojego wroga, gdy go chwilowo zabraknie , muszą go tworzyc. Ich cele to nie pragmatyczne , sensowne idee, ale przez eksponowanie przeciwnika w oczach tłumu , mobilizowanie go dla siebie, w swoim własnym interesie . Gazeta Wyborcza to tak samo skrajne środowisko jak te ktore zwalcza, czyli formację "prawdziwych Polaków". Im mocniej ze sobą walczą, tym wyrazniej sami spychaja sie na pozycje skrajne, ale właśnie- żyją z siebie i dla siebie. Ta radykalna polityka znowu dzieje się w Warszawie i działa tam mocniej na emocje zwykłych ludzi.
Oni wszyscy z tego w Warszawie żyją , politycy ,dziennikarze, lokalni liderzy opinii swoich kólek. Co łaczy ekstremiste Blumsztajna z Zarynem ? Postawa "cwanej gapy" . To ktoś, kto udaje, ze niczego nie rozumie, stale urywa sie z choinka, rżnie głupa. Udaje gapę, aby łatwiej kombinowac swoje cwane interesiki. Wiec obaj Panowie, atakując sie przed chwilą, teraz przyjmą role ofiary. Blumsztajn odetnie sie od niemieckich bojówkarzy, powie, że go druga stroina do tego zmusiła. Zaryn już wzniósł oczy do nieba i popłakiwal, że z kibicami i bandytami na marszach nie miał nic wspólnego. Teraz dalej bedą budowali sobie pozycje gminnych proroków, aby odnosić prywatne korzysci, z tego co własnie zrobili w przestrzeni publicznej.
Już przed chwilą ekstremista Kaczyński zagrał na karcie niemieckiej, podjudził swoje tłumy mówiac o Niemcach bijacych Polaków w Warszawie, jutro rozedrze sie ekstremistyczna Wyborcza. Czas chyba zobaczyc, ze ci ludzie, politycy i dziennikarze z tych srodowisk, nie maja minimum odpowiedzialności za to co robią , ani jako tak zwani "inteligenci" nawet nie spojrzą na samych siebie, tylko dalej postarają sie pokazac swoim tłumom swoich wrogów. Takze pracować na swoje prywatne korzyści. Michnik i Kaczynski , te dwie polskie oblęzone twierdze, to ekstremiści, radykałowie i w sensie korzyści społecznej z ich działalności , to w jakiejś mierze pasożyci na zdrowym ciele społeczeństwa.
W tym sensie Warszawa także jest stolica polskiego radykalizmu , bo w stolicy właśnie dzieje się wielka polityka. Może wiec dlatego ludzie na ulicach sie tam biją.


Komentarze
Pokaż komentarze (43)