Z Pisu można wyjść, ale Pis nie wyjdzie z człowieka. To znaczy taki typ myslenia, gdzie świat dzieli sie zawsze na dwie połowy, na Dobro czyli na nas i na Zło, czyli na naszych przeciwników. Dlatego już niedługo Ziobrysci/Kurzyści/ wejdą w ostry konflikt z Kaczystami. Będą mówili o sobie bardzo żle . Wieszali na sobie psy, wzajemnie robili sobie czarną propogandę.Dlaczego ? Bo nie umieja inaczej. Dopasowali się do swojego elektoratu i razem tworzą pewną polską mniejszość kulturową. Wybrali siebie .
Tę starą jak swiat polityką uprawia własnie Kaczyński i notabene takze drugie w metodach podobne środowisko, czyli Gazeta Wyborcza. Jest bardzo prosta, w formie stosowały ja wszystkie ruchy religijne, wszystkie totalitaryzmy . To myślenie właściwie biologiczne, konieczność odrożniania dobra od zła to takze potrzeba odrózniania swoich od obcych, przyjaciela od wroga. Prawdy od kłamstwa czy Pisu od Platformy. Tam musi być grozny przeciwnik , inaczej wszystko sie rozsypuje .Tam Pis musi stać sam naprzeciw Zła, czyli Platformy . Dualizm, dychotomie sa podstawą tego myślenia. Aby była skuteczna, wróg musi byc jak największy . Ze strony Pisu juz sie zaczęło- skoro Ziobro jest jeszcze popularny , Kurski bedzie ten zły, on manipuluje Ziobro.
Ziobryści na razie robia odwrotnie, ale długo nie wytrzymaja. Otóz wtedy bedzie mozna zamienić serca Pisu, czyli Kaczyńskiego na Ziobre, gdy zakwestionuje sie nieomylność Prezesa / to juz sie stało w duzej mierze dzieki Nowemu Dziennikowi i GP/ oraz zniszczy sie w oczach jego wiernego elektoratu jego autorytet, charyzme wodza i zaufanie.To bardzo trudno zrobic, gdy Prezes moze kogoś pokazać jako swojego wroga - to własnie atut tej polityki i jej siła. Przeciwnik, który go atakuje, paradoksalnie tylko potwierdza jego racje .Gdyby sie go nie bał, gdyby Prezes nie miał racji , wtedy by go nie krytykował ? Prawda ? Ten schemat wszyscy przerabiają do znudzenia, Kaczyński skutecznie i łatwo sie broni, pokazując coraz straszniejszego, atakującego przeciwnika, to typowe , łatwo mozna znależć pełno analogii historycznych - np to , że w miarę postępu komunizmu walka klas sie zaostrza. Zydzi coraz silniejsi, albo imperialiści, czy ciemnogród i obskuranctwo oraz ksenofobia lub endecja stale nam zagraża. Nawet Niemcy w Warszawie, pare dni temu.
Dlatego należy jego autorytet niszczyć z pozycji przyjaciela, a to oznacza manewr okrążenia go z prawej strony elektoratu, a nie odejście do centrum i daje licytacje - my jesteśmy bardziej Toba niz Ty. Lepsi, praktyczniejsi , i nie chcemy Tobie szkodzic. Chcemy tego samego co Ty - bo nie chcemy zle wypaść w oczach wyborców. Dzieki temu są wieksze szanse na pozyskanie dla siebie wspólnego do tej pory elektoratu . Gdyby Ziobrysci atakowali z innych pozycji , można by pokazać ich łatwo w jego oczach jako "wroga" , jako zdrajców czy agentów . Poszłoby wtedy Kaczyńskiemu łatwo, jak ze "zdrajcami" z PJNU. Ale wtedy pomagali mu inni, majacy wpływ na twardy elektorat , jak Nasz Dziennik czy GP. Teraz nie pomagają, oni jak Ziobro tez chcą jedności. To stawia w trudnej sytuacji Prezesa ale sobie radzi - bo zacząło sie , Kurski jest Zły,to wróg .
Więc musi sie prędzej czy póżniej zacząć to samo u Ziobrystów. Odpychani takim atakiem od elektoratu pewnie nie wytrzymają . Zrobią tak, jak robili to w Pisie, zaczną "swoim" pokazywać jakiegos wroga. Będzie nim oczywiscie Kaczysnki i może pojśc na noże, brzydko, insynuacyjnie i destrukcyjnie, czyli tradycyjnie. Kiedy to jednak należałoby zrobic w sam raz , gdyby nie ulegać emocjom ? Co można by podpowiedzieć ? Wtedy , gdy zatrzyma sie przepływ elektoratu od Kaczynskiego do Ziobrystów, pokażą to jakieś wewnętrzne sondaże.
Jednak w ich interesie jest wytrzymac jak najdłuzej , czyli wytrwać w pokazywaniu sie jako przyjaciele Pisu i jego wyborców, aby nie mozna ich było łatwo pokazywac jako właśnie przeciwników JK . Na razie idzie dobrze i Ziobryści trzymają te polityke z godną podziwu konsekwencją. Im dłuzej wytrwają, tym więcej sobie przygarną.Jak skończą pozyskiwać ten twardy elektorat, gdy te obie strony -Kaczyści i Ziobrysci juz sie okopią i wyborcy nie będa przechodzić przez linię frontu, wtedy dopiero należy budowac swoja zwykłą oblęzona twierdzę i wajche nalezy przestawić w drugą strone . Trzeba atakowac jak zwykle i ten czas chyba mozna liczyc w tygodniach.To bedzie zalezało tez, co wazne - od Kaczyńskiego, czy po Kurskim ruszy dalej z czarną propagandą. A, pewnie ruszy, elektorat dzieki temu przestanie przepływać i w efekcie dojdzie do ostrej wojny, nie tylko u polityków ale i w elektoracie . Jest nieuchronna, bo wynika ze wspólnego dla tej mniejszości kulturowej sposobu myślenia i tego samego typu polityki.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)