Gazeta Wyborcza , Blumsztajn i Krytyka Polityczna same zepchneły sie na pozycje ekstremistyczne. Nie tylko zapraszaniem antyfaszystów wygladających jak faszyści ale samym rzuceniem wyzwania drugiej skrajności, czyli łysym skinom z ONR-u, kibolom i zwykłym banadytom. Gdy mówili "oni nie przejdą" organizując blokadę nie tylko wystawiali sie na to korzystne bycie ofiarą /by potem efektowanie rozdzierać szaty pokazując tym grozę swojego wroga i własną moralna wyższość/ ale pompowali kurs konfrontacyjny. Nagle ustawili sie dokladnie tam gdzie ci ONI , stoja w tym samym miejscu, gdzie przeciwni ekstremisci . I niczym juz sie nie rożnili, publiczność nie potrafiła rozpoznać, którzy żołnierze z obu stron maja więcej racji ,bo wszyscy wyglądają tak samo . Oni razem zrobili sobie zwykła, bandycką ustawkę- tak to wygląda .
"Jakis idiota ich zaprosił.. Niemcy szarpiący Polaków w takim dniu? Nie ma lepszego prezentu dla endeków"- mówił Blumsztajn w loży prasowej w TNV 24 " A protestowął Pan przeciwko temu zaproszeniu antyfaszytów ?- zapytała prowadząca redaktor. Niestety, Pan Seweryn zapomniał odpowiedzieć....
Jednocześnie, jak zauwazył bloger Drozd, fakt nie organizowania marszów przez środowisko Sakiewicza zwiększył frekwencje. Ale , wlasnie nie tylko . Dzięki temu przeciwna strona mogła zająć stanowisko umiarkowane i dziwić sie jak Ziemkiewicz :" demonstracje były radosne, tylko telewizja ich niepokazała.... Bili sie jacyś tam chuligani, i Niemcy bili Polaków". Tym bardziej "kolorowi" ze swoimi Niemcami wyszli w tym momencie na ekstremistów. Gdyby organizowały to srodowiska "niepodległościowe" Gazety Polskiej , kibice od Lisiewicza- wtedy Blumsztajn mogłby jakos trochę mówić, że wystapił przeciwko czemuś. A, tak - umówil sie tylko na ustawkę z zaciężnymi knechtami przeciwko jakimś chuliganom .....Potem głupio sie jąkając i coś tam plącząc. Ekstremista Blumsztajn, ekstremistka Sroda, Szczuka, Sierakowski u którego znaleziono pałki i kastet- tak kochani to teraz wygląda. Ludzie Was nie chcą, umówcie sie następnym razem z bandytami na łące pod miastem.
Więc polemizując z nadal ządającym blokad kolegą Pacewiczem, Paweł Wroński próbuje iść po rozum do głowy i rzuca haslo wspólnych demonstracji za rok : "Niech gej przytuli endeka ". Wroński rozumie jakoś, ze pójście na wojne niszczy obie strony , Kolorowych też. Przecież nie wygloszono pod Pomnikiem Dmowskiego nawet przemówien, nie było oficjalnych okrzyków "Zydzi do gazu", byli tylko anonimowi bandyci i Kolorowi , oraz normalna patriotyczna demonstracja. A, wcale /no własnie/ , nie było w tym obrazie kiboli czyli nacjonalistów podjudzonych przez Pis, tylko jacys chuligani. Tak to w oczach milczącej większości, czyli opinii publicznej chyba teraz wygląda. Akurat pominę tu dyskonto Niemców, które prezes zrobił z własciwym sobie refleksem natychmiast, samemu nagle ustawiajac sie po drugiej stronie, tez na pozycjach radykalnych w tym momencie. No, ale pokazanie sie przez niego jako ta druga wojująca strona, tez jako dokladającego do pieca radykała , pomaga mu teraz w walce z Ziobro o elektorat. To taki tylko zgrzyt. W każdym razie reszta Pisu pokazała sie raczej jako siła umiarkowana, więc w Wyborczej, podsumowując - lekki popłoch i konfuzja, co robic, pytają ?
Wroński ma racje, iść razem albo, dodam od siebie, próbować odpocząć sobie od konfrontacji i blokad. Dlatego, że Pis nie musi już wołać swoich kibiców, oni sami przyjdą, a Kaczynski może sie już spokojnie od nich odcinać. Więc zawsze wyjdą na oszołomów i radykałów. Poza tym, myśle, że wpływ Lisiewcza i Sakiewicza na kiboli i zwykłych bandytów nie jest duży.Oni tylko pomogli uwolnić tego dżina z butelki , zgodnie z zasadą, że wszystko co zaszkodzi Tuskowi, dla Kaczyńskiego i Pisu jest dobre. Liga Republikanska i Lisiewicz pobajerowali ich troche może "żołnierzami wyklętymi" itp , ale oni sami są raczej "antystemowi", zdystansowani do polityków i lubią się po prostu bić, robić zadymy. Ponadto stary konflikt między Wyborczą, a kibicami Lecha, zamieniony przez Lisiewicza i Pis na wojne Tusk kontra kibice, też ma swoje znaczenie . Jednak oni będą "antysystemowi" wobec każdego rządu w tym i Pisu, gdyby ten rządził.
Z flagi bialoczerwonej, którą teraz eskponują, potrzebują tylko ten drzewiec, kij, aby komuś /jak mówia /, już obojetnie komu - "przyjebać" i pogonić "psy", czyli policję. Kibole w tłumie to już tylko dzicz wypuszczona z klatki, na którą nikt nie ma wpływu, Lisiewicz też. Wiec Pis moze i bedzie z nimi flirtował w przerwach miedzy zadymami, może nawet ich do swoich celów używał, ale zawsze już się oficjalnie od nich odcinał. A, to każdego, kto z nimi bedzie walczył także brudzi, stawia tam, gdzie stoją oni. Także swiatłych, rozumnych i zapatrzonych w swoje "społeczeństwo otwarte" importerów zadymiarzy z Niemiec.
ciekawostka, ładny tekst kibica dymiącego na marszu 11-go , pokazujący jego stosunek do polityki .


Komentarze
Pokaż komentarze (12)